„Polski moment” – między przebudzeniem a uśpieniem
Refleksje o demokracji, nacjonalizmie i tożsamości według Pierre’a Buhlera
W czasach, gdy historia przyspiesza, a emocje polityczne sięgają zenitu, warto sięgnąć po spojrzenie z zewnątrz. Pierre Buhler – francuski dyplomata, politolog i były ambasador w Polsce – w swojej najnowszej książce „Polska, historia ambicji. Zrozumieć polski moment” proponuje głęboką analizę naszej historii, tożsamości i potencjału demokratycznego. To lektura, która działa jak lustro – odbijając nasze sukcesy, porażki, iluzje i niebezpieczne pokusy.
Buhler pokazuje, że społeczeństwo obywatelskie w Polsce nie jest nowym zjawiskiem – jego ślady sięgają insurekcji, rewolucji 1905 roku, opozycji demokratycznej PRL-u i KOR-u. To właśnie tam – w pluralistycznym fermentcie idei, gdzie lewica i środowiska katolickie potrafiły współpracować w imię praw człowieka – kryła się siła ruchów zmieniających historię.
Ale równolegle z tym przebudzeniem trwa druga linia polskiej tożsamości: megalomańska, mitologiczna i zamknięta. Buhler nie oszczędza nas – pisze o „stałej nacjonalistycznej”, o polskim poczuciu wyjątkowości, które dziś staje się narzędziem izolacjonizmu, spiskowego myślenia i przemocy symbolicznej. To przekonanie, że Polska to „mesjanistyczna wybranka dziejów”, prowadzi do ignorancji, wykluczenia i pogardy dla „innych” – od Ukraińców, przez Żydów, po feministki, osoby LGBT+ czy migrantów.
Najgroźniejszą siłą nie jest już komunizm, lecz kulturowy nacjonalizm wspierany przez Kościół i populistyczne partie. Buhler pisze wprost: wpływ Kościoła katolickiego na politykę i edukację dziś nie służy wspólnemu dobru, lecz cementuje antydemokratyczną formę polskości. Powraca idea klientelizmu – z magnatem (liderem partii lub biskupem) i jego dworem.
A jednak Buhler daje nadzieję. Pokazuje, że po każdej porażce demokracja w Polsce odradza się silniejsza. Nawet jeśli zwycięstwo Karola Nawrockiego czy popularność Grzegorza Brauna przerażają, to są one zjawiskami chwilowymi wobec trwałych przemian – pluralizacji społeczeństwa, migracji, badań nad pamięcią i budzenia się obywatelskiej sprawczości.
Polska ma szansę nie tylko nie dać się uśpić, ale stać się siłą dla Europy. Ale wymaga to czegoś więcej niż nadziei – potrzebne są refleksja, odwaga i odrzucenie narodowej mitologii jako fundamentu polityki.
źródło: Wyborcza.pl