Finlandia: męczennica od nienawiści
W Finlandii rozgrywa się właśnie spektakl, który chrześcijańskie organizacje próbują sprzedawać jako dramat „uciśnionej obrończyni wiary”. Mowa o posłance Päivi Räsänen – polityczce, która przez lata wykorzystywała każdą możliwość, by moralizować i potępiać osoby LGBT.
Cała historia zaczęła się w 2019 roku. Räsänen wrzuciła na Twittera post, w którym kwestionowała udział Kościoła ewangelicko-luterańskiego w paradzie równości w Helsinkach. Dołączyła do tego fragment Biblii o rzekomych „zboczeniach” homoseksualistów. To nie był pierwszy raz, gdy publicznie atakowała mniejszości.
W 2021 roku usłyszała zarzut „podżegania przeciwko grupie mniejszościowej”. I nie chodziło tylko o jeden tweet — pod lupę trafiły też jej wypowiedzi w radiu oraz kościelna broszura, gdzie otwarcie pisała, że relacje homoseksualne są grzechem.
Sprawa krążyła przez wszystkie instancje, aż w końcu trafiła do Sądu Najwyższego. I tu zaczyna się największy absurd: chrześcijańska organizacja ADF International ogłasza, że Räsänen to ofiara prześladowań i „męczennica wolności słowa”. Według nich „Chrześcijanka jest sądzona za wyznawanie podstawowych przekonań sprzecznych z obowiązującym torem ideologicznym”.
Brzmi dramatycznie? Tyle że nie chodzi tu o przekonania, tylko o publiczne poniżanie mniejszości – coś, czego demokracja nie ma obowiązku tolerować.
Oto kolejny przykład, jak łatwo zamienić hejterkę w rzekomą ofiarę.
