Biskupi domagają się większego wpływu na szkołę. Kościół nie chce pogodzić się z ograniczeniem religii
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski ponownie zabrało głos w sprawie obecności religii w polskich szkołach. W opublikowanym oświadczeniu zatytułowanym „Młody człowiek zasługuje na więcej” biskupi skrytykowali zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, twierdząc, że prowadzą one do marginalizacji katechezy i osłabienia wpływu Kościoła na wychowanie młodego pokolenia.
Stanowisko podpisali przewodniczący KEP abp Tadeusz Wojda, zastępca przewodniczącego abp Józef Kupny oraz sekretarz generalny KEP bp Marek Marczak. Hierarchowie przekonują, że wypowiadają się „w duchu pasterskiej troski o młode pokolenia w naszej Ojczyźnie”, jednocześnie zarzucając władzom brak rzeczywistego dialogu z Kościołem podczas przygotowywania zmian dotyczących szkolnej religii.
Religia zepchnięta na początek lub koniec dnia
Zgodnie z przepisami obowiązującymi od 1 września 2025 roku, lekcje religii odbywają się raz w tygodniu i powinny być organizowane przed rozpoczęciem obowiązkowych zajęć albo po ich zakończeniu. Wyjątek przewidziano jedynie wtedy, gdy w zajęciach uczestniczy cała klasa – wówczas mogą odbywać się w ciągu dnia.
Jeszcze wcześniej uczniowie mieli dwie godziny religii tygodniowo, a ograniczenie ich liczby wymagało zgody biskupa diecezjalnego Kościoła katolickiego lub władz innych kościołów i związków wyznaniowych.
Według biskupów nowe rozwiązania oznaczają stopniowe wypychanie katechezy z systemu edukacji. Wskazują oni również na inne zmiany, takie jak usunięcie oceny z religii ze średniej ocen, możliwość łączenia klas podczas tych zajęć oraz ograniczenie ich wymiaru do jednej godziny tygodniowo.
Kościół chce przywrócenia wcześniejszych zasad
W oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek, 24 sierpnia, hierarchowie zaapelowali o „przywrócenie właściwego miejsca” lekcjom religii oraz rozpoczęcie dialogu z przedstawicielami wspólnot religijnych.
Biskupi argumentują, że możliwość uczestniczenia w katechezie wynika z wolności sumienia i wyznania oraz prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Jednocześnie podkreślają, że obecne rozwiązania ich zdaniem ograniczają znaczenie religii w polskiej szkole.
Hierarchowie wyrazili również poparcie dla obywatelskiego projektu ustawy „Tak dla religii i etyki w szkole”, przygotowanego przez Stowarzyszenie Katechetów Świeckich. Projekt powstał jako odpowiedź na zmiany wprowadzone przez MEN i zakłada dwie obowiązkowe lekcje religii lub etyki tygodniowo. Oceny z tych przedmiotów miałyby znaleźć się na świadectwie, wpływać na promocję do następnej klasy oraz być wliczane do średniej ocen. Pod inicjatywą zebrano 500 tysięcy podpisów.
Spór także o edukację zdrowotną
W swoim stanowisku biskupi odnieśli się również do nowego obowiązkowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej, który od nowego roku szkolnego będzie realizowany od IV klasy szkoły podstawowej.
Hierarchowie przyznają, że dostrzegają znaczenie edukacji dotyczącej profilaktyki chorób, zdrowia psychicznego oraz odpowiedzialnych postaw społecznych. Jednocześnie wyrażają sprzeciw wobec części założeń programowych, twierdząc, że budzą one obawy dotyczące przedstawiania kwestii człowieka, małżeństwa i rodziny.
Szczególną krytykę kierują pod adresem zagadnień związanych z seksualnością. Zwracają uwagę, że moduł dotyczący życia seksualnego został wyodrębniony jako fakultatywna część programu pod nazwą „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”. W ocenie biskupów państwo nie powinno przejmować roli rodziców w tej sferze, a seksualność powinna być przedstawiana przede wszystkim w kontekście małżeństwa i rodziny. Hierarchowie wyrażają również niezadowolenie z braku jednoznacznego zapisu, że małżeństwo oznacza związek kobiety i mężczyzny, apelując do rodziców o stałe kontrolowanie treści przekazywanych dzieciom.
Kościół wciąż walczy o uprzywilejowaną pozycję
Cała dyskusja pokazuje, że część hierarchii kościelnej nadal oczekuje, iż państwowy system edukacji będzie pełnił funkcję narzędzia utrwalania religijnego światopoglądu. Tymczasem szkoła publiczna powinna przede wszystkim opierać się na neutralności światopoglądowej, równości wszystkich uczniów oraz przekazywaniu wiedzy opartej na faktach, a nie na doktrynach religijnych.
Ograniczenie liczby lekcji religii, przeniesienie ich poza główny plan zajęć czy niewliczanie ocen do średniej nie oznacza zakazu praktyk religijnych. Oznacza jedynie stopniowe odchodzenie od wieloletniego uprzywilejowania jednej instytucji wyznaniowej w publicznej edukacji. W demokratycznym państwie decyzje dotyczące programu nauczania powinny wynikać z potrzeb całego społeczeństwa i współczesnej wiedzy, a nie z oczekiwań organizacji religijnych próbujących zachować wpływ na kolejne pokolenia.
