Gdy ofiara staje się wrogiem, a pedofil księdzem. Hejt zamiast wsparcia
W Ruszowie, małej miejscowości pod Zgorzelcem, ofiary księdza pedofila i ich rodziny stają się celem nagonki. Powód? Sąd przyznał im odszkodowanie od kurii legnickiej. Nie otrzymały jeszcze ani grosza, ale już są nazywane „oszustkami” i „milionerkami żerującymi na Kościele”.
Sąd Okręgowy w Legnicy zasądził blisko milion złotych odszkodowania dla dwóch dziewczynek z niepełnosprawnością intelektualną, molestowanych przez księdza Piotra M. podczas przygotowań do pierwszej komunii. Choć wyrok w sprawie cywilnej nie jest jeszcze prawomocny, to duchowny został wcześniej prawomocnie skazany na cztery lata więzienia i 15 lat zakazu pracy z dziećmi. Sprawa nie wzbudziła jednak społecznej empatii – wręcz przeciwnie.
W Ruszowie, zamiast solidarności z pokrzywdzonymi, parafianie organizują msze za księdza, śpiewają religijne pieśni przed sądem, a niektóre osoby dopuszczają się jawnego hejtu wobec rodzin dziewczynek. Jedna z mieszkanek, aktywnie broniąca księdza, publikuje w sieci oszczercze wpisy z nazwiskami rodziców, ich zdjęciami i zarzutami o „kłamstwa dla pieniędzy”.
Matka jednej z dziewczynek mówi jasno:
„Żadne pieniądze nie wynagrodzą mojemu dziecku krzywdy. Ona będzie ponosiła jej konsekwencje do końca życia”.
Tymczasem Kościół milczy. Biskup jest nieobecny, rzecznik kurii odmawia komentarza, a lokalna społeczność zamiast chronić dzieci – broni autorytetu sutanny.
Jakby tego było mało, ofiary przemocy seksualnej spotykają się z ostracyzmem – ich dzieci są ignorowane przez rówieśników, rodziny szykanowane, a traumatyczne doświadczenia nazywane są „naciąganiem Kościoła”. Wierni, którzy gorliwie bronią sprawcy, nie rozumieją, że to właśnie ich pieniądze – z datków, tacy i ofiar – posłużą na ewentualne odszkodowanie. I że nie bronią Boga – tylko systemu milczenia, przemocy i bezkarności.
Ten przypadek doskonale ilustruje, jak religia i instytucja Kościoła katolickiego mogą niszczyć ofiary, zamiast stawać po ich stronie. Pokazuje też, jak bardzo potrzebujemy świeckiego państwa, niezależnych sądów i odwagi, by przeciwstawić się klerykalnej przemocy. Bo dopóki religijny autorytet będzie stał ponad losem dziecka – żadne dziecko nie będzie bezpieczne.
źródło: Wyborcza.pl