Antyteizm.pl - desktop banner Antyteizm.pl - mobile banner

„Inteligentny projekt” na uniwersytetach? Sąd stanął po stronie nauki, nie pseudonauki

Ateizm • 17 maja 2026

Czy polskie uczelnie powinny otwierać swoje sale dla kreacjonistów? Czy „inteligentny projekt” to jeszcze dyskusja naukowa, czy już religijna propaganda przebrana za akademicki język? I dlaczego część największych internetowych twórców milczy, gdy pseudonauka próbuje zdobywać wiarygodność pod szyldem uniwersytetów?

Po pięciu latach zakończyła się jedna z najgłośniejszych batalii dotyczących pseudonauki i wolności krytyki w Polsce. Bloger naukowy Adam Adamczyk z blogów Kwantowo.pl i Alejakto.pl wygrał proces wytoczony przez Fundację En Arche — organizację promującą ideę tzw. „inteligentnego projektu”, czyli religijną próbę podważania teorii ewolucji.

Sąd: nie można uciszać krytyki pseudonauki

Cała sprawa zaczęła się w 2020 roku, gdy grupa popularyzatorów nauki opublikowała list otwarty ostrzegający przed rosnącą obecnością pseudonauki na polskich uczelniach. Punktem zapalnym było wydarzenie organizowane na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego dotyczące „inteligentnego projektu”.

To koncepcja od lat promowana głównie przez środowiska religijne, próbujące przedstawić kreacjonizm jako alternatywę dla biologii ewolucyjnej. W praktyce chodzi o próbę przemycania religijnej wizji świata do przestrzeni naukowej.

Fundacja En Arche odpowiedziała pozwem o naruszenie dóbr osobistych. Domagała się przeprosin i wpłaty 10 tysięcy złotych. Jednak sąd nie tylko oddalił powództwo, ale w uzasadnieniu bardzo mocno podkreślił, że proces miał charakter prób uciszenia krytyki.

To niezwykle ważny sygnał dla wszystkich edukatorów, popularyzatorów nauki i osób walczących z pseudonauką. Sąd jasno wskazał, że krytyka działań promujących pseudonaukę mieści się w granicach wolności słowa i interesu społecznego.

Religia w laboratorium

Najbardziej niepokojące w tej historii jest jednak coś innego: pseudonaukowe środowiska coraz śmielej wchodzą na uniwersytety, korzystając z autorytetu uczelni do budowania własnej wiarygodności.

Adamczyk zwraca uwagę, że wydarzenia organizowane przez Fundację En Arche odbywały się lub nadal odbywają m.in. na Uniwersytecie Zielonogórskim czy Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

To pokazuje szerszy problem współczesnych uniwersytetów: część środowisk akademickich przestaje odróżniać debatę naukową od ideologicznej agitacji.

Kiedy religijny zakonnik staje się twarzą „naukowego” ruchu podważającego ewolucję, trudno już mówić o neutralnym sporze badawczym. To próba nadania religijnym przekonaniom statusu nauki.

I właśnie tutaj pojawia się fundamentalne pytanie: czy uniwersytet ma być miejscem badań opartych na metodzie naukowej, czy przestrzenią dla każdej ideologii, która potrafi odpowiednio opakować swoje tezy?

Profesor nie jest nieomylny

Sam fakt posiadania tytułu profesora nie oznacza automatycznie kompetencji we wszystkich dziedzinach.

To problem coraz bardziej widoczny także w Polsce. Profesorowie wypowiadający się poza swoją specjalizacją bywają wykorzystywani jako medialne „twarze” teorii sprzecznych z aktualnym stanem wiedzy.

Mechanizm jest prosty: widz słyszy „profesor”, więc zakłada, że ma do czynienia z autorytetem naukowym. Tymczasem autorytet w biologii ewolucyjnej nie bierze się z tytułu naukowego, lecz z realnych badań i kompetencji w konkretnej dziedzinie.

Nauka działa właśnie dlatego, że opiera się na weryfikacji, krytyce i dowodach — a nie na wierze w nieomylność jednostek.

YouTube kocha zasięgi, nie walkę z pseudonauką?

Bardzo mocny jest również wątek dotyczący największych youtuberów naukowych. Adamczyk twierdzi, że wielu twórców z dużymi zasięgami unika tematów trudnych i konfliktowych, bo bardziej opłaca się produkować „bezpieczne” treści pod algorytm.

To diagnoza szerszego problemu współczesnego internetu. Platformy miały być alternatywą dla telewizji, a coraz częściej same działają według identycznych zasad: liczy się oglądalność, reklamy, przewidywalność i brak ryzyka.

W efekcie łatwiej zrobić kolejny materiał o płaskoziemcach niż wejść w wieloletni konflikt z bogatą fundacją próbującą budować wpływy na uczelniach.

I właśnie dlatego sprawa En Arche jest tak istotna. Pokazuje, że walka z pseudonauką wymaga nie tylko wiedzy, ale także odwagi, czasu i pieniędzy.

Religia od wieków próbuje wchodzić do nauki tylnymi drzwiami

Historia „inteligentnego projektu” nie jest niczym nowym. To kolejna odsłona starego konfliktu między nauką a religijną potrzebą zachowania kontroli nad wyjaśnianiem świata.

Kiedy religia przegrywa z nauką na polu faktów, często próbuje zmienić język i opakowanie swoich tez. Zamiast „Bóg stworzył świat” pojawia się „projektant”. Zamiast kreacjonizmu — „alternatywna teoria”. Mechanizm pozostaje jednak ten sam.

Nie chodzi o rozwijanie nauki, lecz o utrzymanie religijnej interpretacji rzeczywistości w miejscach, które powinny opierać się na dowodach i metodzie naukowej.

Dlatego ten wyrok ma znaczenie dużo większe niż tylko jeden proces cywilny. To sygnał, że obrona nauki przed pseudonauką i religijnym fundamentalizmem nadal jest konieczna — także na uniwersytetach.

Inteligentny projekt na uniwersytetach? Sąd stanął po stronie nauki, nie pseudonauki

© 2026 Antyteizm.pl by Agencja SEPSIS  |  Kadence WP  |  Polityka prywatności