Islam i wakacyjne wyjątki. Kulisy, o których mówi Zakopane
Przez lata Zakopane uchodziło za jedno z ulubionych miejsc wypoczynku turystów z krajów Zatoki Perskiej. Goście z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Kataru byli postrzegani jako osoby spokojne, rodzinne i rzadko sprawiające jakiekolwiek problemy. Ostatnie wydarzenia pokazały jednak coś znacznie ciekawszego niż sam incydent z udziałem jednego kierowcy – ujawniły głęboką sprzeczność między religijnymi nakazami a rzeczywistymi zachowaniami ludzi.
Pijany kierowca zatrzymany pod Zakopanem
Podczas rutynowych kontroli drogowych prowadzonych przez Komendę Powiatową Policji w Zakopanem w dniach 21–23 czerwca na terenie powiatu tatrzańskiego funkcjonariusze zatrzymali kierowcę prowadzącego samochód w stanie nietrzeźwości. Jak się okazało, był nim obywatel Arabii Saudyjskiej, który za swoje zachowanie odpowie przed sądem.
Sam fakt zatrzymania nietrzeźwego kierowcy nie należy do rzadkości. Zainteresowanie wzbudziło natomiast to, że chodziło o obywatela państwa, którego system prawny i religijny opiera się na zasadach islamu, uznających spożywanie alkoholu za czyn zabroniony.
Religijne normy często kończą się tam, gdzie zaczyna się anonimowość
Osoby od lat pracujące w zakopiańskiej gastronomii przyznają, że przypadki spożywania alkoholu przez część gości z Bliskiego Wschodu nie były czymś całkowicie wyjątkowym.
Kamil Kuliński, menadżer restauracji, który przez pięć lat pracował w Zakopanem, opowiada, że zdarzało się, iż turyści zamawiali alkohol, ale robili to z wyjątkową ostrożnością. Jak podkreśla, nie powodowali awantur ani problemów i zazwyczaj zachowywali się z szacunkiem wobec innych gości.
Według jego relacji najczęściej czekali do późnych godzin wieczornych, kiedy restauracje pustoszały i pozostawali głównie Polacy oraz inni Europejczycy. Dopiero wtedy decydowali się na zamówienie alkoholu. Największą obawę budziła nie reakcja otoczenia, lecz możliwość, że zostaną zauważeni przez innych Arabów.
Podobne obserwacje przedstawiają również inni restauratorzy z Krupówek. Wspominają sytuacje, gdy goście nalewali sobie wino do szklanek pod stołem, starając się za wszelką cenę ukryć ten fakt przed osobami z własnego środowiska.
Z kolei Dawid, menadżer włoskiej restauracji w Zakopanem, zaznacza, że były to pojedyncze przypadki. Według jego szacunków mogło chodzić o jednego na pięćdziesięciu, a nawet jednego na stu gości.
To nie alkohol jest najważniejszy – lecz społeczna kontrola
Opisane sytuacje pokazują mechanizm charakterystyczny dla wielu silnie religijnych społeczeństw. Problemem nie zawsze jest samo złamanie religijnej normy. Znacznie większe znaczenie ma ryzyko ujawnienia tego faktu przed własną wspólnotą.
Taki model funkcjonowania wskazuje, że w wielu przypadkach źródłem posłuszeństwa wobec religijnych nakazów nie jest osobiste przekonanie, lecz presja środowiska, obawa przed oceną oraz możliwość społecznego wykluczenia. Kiedy ta kontrola znika, część osób zaczyna postępować inaczej niż wymaga tego religijny kodeks.
To zjawisko nie jest charakterystyczne wyłącznie dla islamu. Historia pokazuje, że podobne mechanizmy występowały i nadal występują również w środowiskach silnie konserwatywnego chrześcijaństwa czy innych religii, gdzie publiczne deklaracje często rozmijają się z prywatnym życiem.
Dogmaty przegrywają z codziennością
Przedstawiciele branży turystycznej zwracają uwagę, że podobne odstępstwa od religijnych zasad nie ograniczają się wyłącznie do turystów z krajów arabskich.
Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej przypomina, że również osoby należące do innych religii podczas urlopu potrafią odchodzić od obowiązujących na co dzień reguł. Wspomina między innymi sytuacje, gdy nawet ortodoksyjni Żydzi decydowali się zamawiać potrawy normalnie wykluczane przez religijne przepisy.
Jednocześnie podkreśla, że nie każdy mieszkaniec państw Zatoki Perskiej jest muzułmaninem, podobnie jak nie każda osoba o ciemniejszej karnacji jest Arabem. W jego ocenie pojedyncze incydenty nie powinny prowadzić do oceniania całych społeczności.
Religijny rygoryzm często okazuje się bardziej pokazowy niż rzeczywisty
Opisane wydarzenia prowadzą do szerszej refleksji. Religie bardzo często przedstawiają swoje normy jako absolutne i niepodlegające wyjątkom. Praktyka pokazuje jednak, że wielu ludzi potrafi elastycznie dostosowywać się do okoliczności.
Nie oznacza to moralnej słabości samych ludzi. Przeciwnie – może świadczyć o tym, że naturalne potrzeby, wolność jednostki i zwykła ludzka codzienność okazują się silniejsze od systemów opartych na bezwzględnych zakazach. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy instytucje religijne próbują narzucać takie reguły całemu społeczeństwu, wykorzystując presję, autorytet lub wpływy polityczne.
Im bardziej rygorystyczny system religijny, tym częściej pojawia się rozdźwięk między oficjalnymi deklaracjami a rzeczywistym życiem jego wyznawców.
Wojna na Bliskim Wschodzie ograniczyła liczbę turystów
Branża turystyczna na Podhalu zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie oraz napięta sytuacja geopolityczna znacząco zmniejszyły liczbę odwiedzających region.
Agata Wojtowicz, przewodnicząca Rady Powiatu Tatrzańskiego, informuje, że obecnie liczba nocujących turystów z Bliskiego Wschodu wynosi zaledwie około 10 procent poziomu obserwowanego w poprzednich sezonach. Na ulicach Zakopanego znacznie rzadziej można spotkać rodziny z dziećmi, a dominują pojedyncze pary.
Dla lokalnej gospodarki oznacza to poważne straty. Dane Urzzędu Marszałkowskiego pokazują, że w 2025 roku przeciętny turysta z krajów arabskich wydawał jeszcze przed przylotem do Polski średnio 17,8 tys. zł na osobę, głównie na rezerwacje noclegów. Podczas pobytu przeznaczał dodatkowo ponad 6,6 tys. zł na restauracje, atrakcje i zakupy.
Dla porównania średnie wydatki turystów z Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Stanów Zjednoczonych wynosiły około 1,5 tys. zł podczas pobytu w Zakopanem.
Religia nie zmienia ludzkiej natury
Historia z Zakopanego nie jest opowieścią o alkoholu, lecz o ograniczeniach systemów opartych na religijnym rygoryzmie. Pokazuje, że nawet tam, gdzie normy przedstawiane są jako niepodważalne, ludzie pozostają przede wszystkim ludźmi – podejmują własne decyzje, kierują się osobistymi potrzebami i często wybierają pragmatyzm zamiast dogmatów.
To kolejny przykład, że autorytarne modele religijne nie eliminują ludzkich zachowań, lecz jedynie przenoszą je do sfery ukrywania, hipokryzji i społecznego lęku przed oceną. A społeczeństwo oparte na wolności sumienia i świeckich zasadach nie wymaga od obywateli życia pod nieustanną kontrolą religijnych nakazów.
