Islam między kryzysem a próbą reformy. Religia, która coraz mocniej zderza się ze współczesnością
Islam — podobnie jak inne religie opierające się na „świętych” księgach i niepodważalnym autorytecie duchownych — coraz wyraźniej zderza się z rzeczywistością XXI wieku. Rosnące napięcia wokół radykalizacji, praw kobiet, wolności słowa czy relacji religii z demokracją pokazują, że problem nie sprowadza się wyłącznie do ekstremistów. Coraz częściej nawet sami muzułmańscy intelektualiści przyznają, że współczesny islam znalazł się w głębokim kryzysie intelektualnym.
Jednym z takich głosów jest Khalid Benhaddou — teolog, publicysta i autor książek związanych z tematyką religii, polityki i filozofii. Pracuje na Uniwersytet w Gandawie jako koordynator ds. różnorodności i integracji oraz współpracuje z flamandzkim Departamentem Edukacji przy projektach dotyczących walki z radykalizacją.
Sam fakt, że wewnątrz islamu coraz częściej pojawiają się nawoływania do „racjonalizacji religii”, pokazuje skalę problemu. Religia, która przez wieki rościła sobie prawo do regulowania życia społecznego, polityki, moralności i prawa, dziś musi tłumaczyć się przed światem z fundamentalizmu, przemocy i konfliktu z nowoczesnością.
Religijne wychowanie i droga do funkcji imama
Historia rodziny Benhaddou wpisuje się w szerszą historię migracji mieszkańców Afryki Północnej do Europy Zachodniej. Jego ojciec przyjechał do Gandawy pod koniec lat 60. z północnego Maroka, gdzie znalazł pracę w kwiaciarni. Później do Belgii dołączyła matka w ramach programu łączenia rodzin. Rodzina wychowała ośmioro dzieci.
Jak wielu młodych chłopców wychowywanych w konserwatywnym środowisku religijnym, Khalid uczęszczał do szkoły przy meczecie i uczył się Koranu na pamięć. W wieku zaledwie dwunastu lat znał wszystkie 6236 wersów Koranu, a mając 18 lat, został najmłodszym imamem w Belgii.
Jednocześnie zaczął dostrzegać problem zamknięcia współczesnego islamu w sztywnych schematach. Nawet jego wygląd stał się symbolicznym buntem wobec dominujących nurtów religijnych — Benhaddou jest gładko ogolony, mimo że wiele współczesnych środowisk islamskich traktuje brodę jako obowiązkowy element religijnej tożsamości.
To jednak jedynie symbol znacznie głębszego konfliktu: między religijną tradycją a współczesnym społeczeństwem.
Dziesięć lat po zamachach w Brukseli
W marcu 2016 roku Europa została wstrząśnięta zamachami terrorystycznymi w Brukseli, w których zginęło 35 osób. Ataki na lotnisko Zaventem i stację metra Maelbeek były jednym z najkrwawszych skutków radykalizacji młodych Europejczyków związanych z ideologią Państwa Islamskiego.
W chwili zamachów Benhaddou prowadził spotkanie dotyczące deradykalizacji młodzieży w liceum w Antwerpii. Kilka miesięcy wcześniej, po zamachach w Paryżu, flamandzkie Ministerstwo Edukacji powierzyło mu współtworzenie programu przeciwdziałania ekstremizmowi.
Dane były alarmujące. Do ogarniętej wojną Syrii wyjechało 485 obywateli Belgii, co dawało najwyższy współczynnik w Europie w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Według raportu belgijskiego centrum analiz zagrożeń terrorystycznych OCAD, jeszcze niedawno obserwowano około 470 islamskich ekstremistów działających na terenie kraju.
Choć tzw. Państwo Islamskie zostało formalnie rozbite w 2019 roku, problem nie zniknął. Religijny fundamentalizm nadal funkcjonuje jako ideologia oferująca prostą odpowiedź na frustrację, samotność i poczucie wykluczenia.
Religia jako narzędzie radykalizacji
Benhaddou zwraca uwagę, że wielu młodych ludzi wyjeżdżających do Syrii miało niewielką wiedzę religijną. Znacznie lepiej orientowali się w obsłudze broni niż w teologii.
To jednak nie uniewinnia samej religii. Wręcz przeciwnie — pokazuje, jak łatwo religijne symbole i narracje mogą zostać wykorzystane do mobilizacji ludzi szukających sensu życia, wspólnoty i prostych odpowiedzi.
Ekstremizm staje się najbardziej brutalną konsekwencją systemu opartego na przekonaniu, że istnieje jedna absolutna prawda pochodząca od Boga, której człowiek ma się podporządkować.
Jeśli święty tekst zostaje postawiony ponad prawem świeckim, nauką i prawami jednostki, konflikt z demokracją staje się praktycznie nieunikniony. Dotyczy to nie tylko islamu, ale każdej religii próbującej kontrolować życie społeczne.
Demokracja kontra religijny absolutyzm
Jednym z największych problemów współczesnego islamu pozostaje relacja między religią a demokracją.
Benhaddou próbuje przekonywać, że część dawnych przepisów religijnych należy interpretować symbolicznie, a nie dosłownie. Podaje przykład koranicznej kary obcięcia ręki złodziejowi, twierdząc, że chodzi przede wszystkim o ideę sprawiedliwości, a nie literalne stosowanie przemocy.
Problem polega jednak na tym, że sama obecność takich zapisów pokazuje, jak głęboko religie wyrastają z realiów dawnych epok przemocy i podporządkowania. Dzisiejsze próby „modernizacji” islamu przypominają często desperacką próbę pogodzenia średniowiecznych dogmatów z nowoczesnym państwem prawa.
To właśnie literalne traktowanie religijnych tekstów doprowadziło do powstania tzw. Państwa Islamskiego. Wielu sympatyków kalifatu dopiero wtedy zrozumiało, czym kończy się budowanie państwa na zasadach religijnych.
Islam i europejska radykalna prawica
Benhaddou dostrzega również podobieństwa między islamskim fundamentalizmem a europejską radykalną prawicą.
Oba środowiska różnią się symbolami i źródłami ideologicznymi, ale łączy je obsesja na punkcie „czystości” wspólnoty, niechęć wobec pluralizmu oraz przekonanie, że istnieje jeden właściwy model społeczeństwa.
W obu przypadkach pojawia się podział świata na:
- „nas” i „obcych”,
- „moralnych” i „zepsutych”,
- „wiernych” i „wrogów”.
Religijny fundamentalizm i nacjonalistyczny autorytaryzm bardzo często korzystają z tych samych mechanizmów: strachu, kontroli i potrzeby podporządkowania jednostki zbiorowej ideologii.
Islam ugrzęzł w przeszłości
Benhaddou coraz ostrzej krytykuje także same islamskie instytucje religijne. Jego zdaniem wielu imamów i przywódców religijnych prowadzi dziś jałowe spory dotyczące symboli, rytuałów czy szczegółów obyczajowych, ignorując realne wyzwania współczesności.
Meczety — zamiast stawać się miejscem refleksji nad:
- sztuczną inteligencją,
- zmianami klimatu,
- genetyką,
- nowoczesną etyką,
- kryzysem społecznym,
— często pozostają zamknięte w świecie sporów o ubiór, rytuały i kontrolę codziennego życia wiernych.
Benhaddou sam przyznaje, że islamskie elity tkwią dziś w „ślepej uliczce”, podczas gdy współczesne społeczeństwo pędzi naprzód.
Młodzi muzułmanie i kryzys tożsamości
Szczególnie widoczny jest problem młodego pokolenia wychowanego już w Europie.
Wielu młodych ludzi szuka w religii poczucia sensu, wspólnoty i stabilności w świecie pełnym chaosu. Jednak tradycyjny islam — według samego Benhaddou — oferuje często jedynie chwilowe poczucie bezpieczeństwa, bez realnej odpowiedzi na współczesne problemy.
To dlatego coraz większy wpływ zdobywają internetowi influencerzy, celebryci i religijni propagandyści działający na TikToku czy YouTube. Autorytet oparty na wiedzy teologicznej przegrywa z popularnością, emocjami i algorytmami mediów społecznościowych.
W efekcie religia staje się jeszcze bardziej podatna na uproszczenia, manipulację i radykalizację.
Europa między sekularyzmem a religijną presją
W Europie coraz częściej pojawiają się napięcia wokół:
- edukacji seksualnej,
- teorii ewolucji,
- praw kobiet,
- praw osób LGBT,
- obecności religii w szkołach i przestrzeni publicznej.
Benhaddou uważa, że wiele konfliktów można rozwiązywać pragmatycznie, jednak sam fakt ich istnienia pokazuje fundamentalny problem: religie bardzo często próbują wpływać na zasady wspólnego życia również poza sferą prywatnej wiary.
I właśnie tutaj pojawia się najważniejszy wniosek z perspektywy antyteistycznej.
Problemem nie jest wyłącznie „zły” czy „radykalny” islam. Problemem jest sam mechanizm religijny — przekonanie, że moralność pochodzi z objawienia, że istnieje niepodważalna prawda dana przez Boga oraz że życie społeczne powinno być podporządkowane świętym tekstom i duchownym autorytetom.
Historia islamu, chrześcijaństwa i innych religii pokazuje, że gdy religia zdobywa wpływ polityczny i społeczny, bardzo szybko zaczyna ograniczać wolność jednostki, prawa kobiet, prawa mniejszości i swobodę myślenia.
Dlatego prawdziwą odpowiedzią nie jest budowanie „nowocześniejszej” religii, lecz wzmacnianie świeckiego państwa, edukacji, nauki i racjonalizmu.
Religie próbują dziś nadążyć za współczesnym światem, ale robią to głównie dlatego, że zostały do tego zmuszone przez rozwój nauki, demokracji i praw człowieka. To pokazuje jedno — to nie religia rozwija cywilizację, lecz bardzo często ją hamuje.
