Antyteizm.pl Antyteizm.pl

Islamizacja Polski czy polityka strachu? Konfederacja alarmuje, ale islam też nie powinien być poza krytyką

Antypopulizm • 30 lipca 2026

Rozbudowa muzułmańskiego centrum w Katowicach wywołała polityczną burzę. Krzysztof Bosak mówi o postępującej „islamizacji”, działacze Ruchu Narodowego zapowiadają kontrolowanie inwestycji, a w internecie pojawiły się nawet groźby zniszczenia budynku. Problem jest jednak bardziej złożony niż konflikt między „złą prawicą” a „dobrą mniejszością”. Islam, podobnie jak katolicyzm i każda inna religia, powinien podlegać krytyce. Jednocześnie żadna krytyka religii nie daje prawa do zastraszania ludzi, przemocy ani odbierania im praw przysługujących wszystkim obywatelom.

Bosak ostrzega przed „islamizacją Polski”

Sprawę nagłośnił Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji, komentując rozbudowę obiektu przy ul. 1 Maja 130 w Katowicach.

Polityk zakwestionował informację o planowanej sali dla 45 osób, sugerując, że w rzeczywistości może powstać tam nieoficjalny meczet mogący pomieścić kilkaset osób. Sytuację w Katowicach połączył z szerszą tezą o rozpoczęciu procesu „islamizacji” największych polskich miast.

Migracja, integracja cudzoziemców, rozwój wspólnot religijnych czy wpływ islamu na europejskie społeczeństwa są tematami, o których można i należy dyskutować. Nie każda krytyka islamu jest przejawem wrogości wobec muzułmanów, podobnie jak krytyka Kościoła katolickiego nie jest atakiem na każdego katolika.

Problem zaczyna się wtedy, gdy rzeczową debatę zastępuje polityczne straszenie całymi grupami ludzi.

Według informacji przekazanych przez Sandrę Hajduk, rzeczniczkę Urzędu Miasta Katowice, inwestycja jest rozbudową istniejącego budynku. Zgodnie z pozwoleniem ma tam powstać między innymi sala wielofunkcyjna dla 45 osób, która będzie mogła służyć również celom religijnym.

Inwestorem jest Muzułmańskie Stowarzyszenie Kształtowania Kulturalnego z siedzibą w Lublinie.

Miasto nie jest właścicielem budynku ani gruntu. Administracja sprawdza zgodność inwestycji z obowiązującymi przepisami dotyczącymi między innymi budowy, przebudowy, rozbiórki czy sposobu użytkowania obiektów.

I właśnie tak powinno funkcjonować świeckie państwo: badać zgodność z prawem, a nie rozstrzygać, która religia zasługuje na przychylność władzy.

Islam nie potrzebuje taryfy ulgowej

Fakt, że część prawicy wykorzystuje islam do politycznego mobilizowania wyborców, nie oznacza, że sam islam powinien zostać wyłączony spod krytyki.

Islam jest systemem religijnym zawierającym dogmaty, normy moralne i społeczne, które z perspektywy świeckiego, liberalnego społeczeństwa mogą i powinny być przedmiotem krytycznej analizy.

Dotyczy to między innymi fundamentalizmu religijnego, pozycji kobiet, stosunku konserwatywnych interpretacji islamu do osób LGBT+, wolności od religii, apostazji, wolności słowa czy prób podporządkowywania prawa państwowego zasadom religijnym.

Nie ma żadnego powodu, aby z obawy przed nietolerancją rezygnować z takiej krytyki.

Ale dokładnie te same standardy muszą obowiązywać wobec katolicyzmu, prawosławia, judaizmu oraz wszystkich pozostałych systemów religijnych.

Gdy Kościół katolicki próbuje wpływać na ustawodawstwo dotyczące aborcji, edukacji, seksualności czy praw obywatelskich, należy ten wpływ krytykować.

Gdy przedstawiciele islamu chcieliby narzucać społeczeństwu normy wynikające z własnej religii, reakcja powinna być identyczna.

Żadna religia nie może stać ponad świeckim prawem.

Groźby spalenia budynku przekraczają granicę krytyki

Wokół katowickiej inwestycji emocje podsyca również Łukasz Kolada, działacz Ruchu Narodowego.

Zwrócił uwagę na salę przeznaczoną dla 45 osób i zaproponował wspólne „dopilnowanie”, aby nie przebywało w niej więcej ludzi. Nie sprecyzował jednak, na czym takie działania miałyby polegać.

Pod jego internetowym wpisem pojawiły się komentarze nawołujące do spalenia budynku, zrównania go z ziemią, a nawet opisujące możliwość doprowadzenia do eksplozji przy użyciu gazu.

Tutaj kończy się dyskusja o islamie.

Groźba podpalenia budynku nie jest krytyką religii. Grożenie ludziom nie jest obroną świeckiego państwa.

Antyteizm oznacza krytykę twierdzeń religijnych, instytucji, dogmatów i politycznych wpływów religii. Nie oznacza przyzwolenia na przemoc wobec ludzi tylko dlatego, że są wierzący.

Można uważać Koran za dzieło człowieka, odrzucać istnienie Allaha i krytykować islamską doktrynę, jednocześnie uznając prawo muzułmanina do życia, bezpieczeństwa i praktykowania swojej religii w granicach świeckiego prawa.

Tak samo można krytykować Biblię, chrześcijaństwo i Kościół katolicki bez nawoływania do przemocy wobec katolików.

Jabbar Koubaisy: sprawa ma charakter polityczny

Dr Jabbar Koubaisy, prowadzący Centrum Dialogu i Kultury „Doha”, uważa, że polityczna burza wokół inwestycji została wykorzystana do zdobywania poparcia wyborców.

Centrum działa od 2013 roku.

Koubaisy pochodzi z Iraku, ale mieszka w Polsce od kilku dekad. W połowie lat 90. wraz z kuzynem otworzył jeden z pierwszych samoobsługowych sklepów na Górnym Śląsku. Centrum Handlowe „Belg” na osiedlu Paderewskiego w Katowicach stało się wówczas popularnym miejscem zakupów.

Po sprzedaży supermarketu Koubaisy wraz z żoną prowadził kolejne przedsięwzięcia i angażował się w działalność społeczną.

Organizowano kolonie dla dzieci z mniej zamożnych rodzin, niezależnie od tego, czy pochodziły z rodzin muzułmańskich, polskich czy imigranckich.

Podczas pandemii COVID-19 przekazywano maseczki i środki dezynfekcyjne. Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie centra zostały otwarte dla uchodźców, którym przekazywano paczki i posiłki. Organizacja angażowała się również w pomoc podczas powodzi w Polsce dwa lata temu.

Koubaisy jest jednocześnie imamem, czyli religijnym przywódcą muzułmańskiej społeczności na Śląsku. Zajmuje się dialogiem międzykulturowym, dwukrotnie został zaproszony do Watykanu i jest członkiem Ligi Muzułmańskiej w Polsce.

Działalność charytatywną warto odnotować, ale nie powinna ona chronić żadnej organizacji religijnej przed krytyką jej światopoglądu czy działalności. Tak samo działalność Caritasu nie może być argumentem zamykającym debatę o politycznych wpływach Kościoła katolickiego.

Dobre działania społeczne i krytyczna ocena religii mogą istnieć jednocześnie.

Centrum kultury i działalność religijna

Według przedstawicieli społeczności muzułmańskiej w nowym budynku w katowickim Zawodziu Centrum Dialogu i Kultury „Doha” ma kontynuować dotychczasową działalność.

Planowane są spotkania kulturalne, warsztaty kaligrafii, zajęcia dla uczniów i seniorów, a także działalność pomocowa. W dotychczasowej lokalizacji funkcjonuje również Muzułmańskie Centrum Pomocy.

Jednocześnie część nowej przestrzeni ma służyć praktykom religijnym.

Nie ma potrzeby tego ukrywać ani przedstawiać obiektu jako całkowicie świeckiego centrum.

Jeżeli odbywają się tam modlitwy, jest to również miejsce działalności religijnej. Sam ten fakt nie stanowi jednak dowodu na „islamizację Polski”.

Świeckie państwo nie powinno ani promować powstawania takich miejsc, ani ich blokować tylko dlatego, że należą do określonego wyznania.

Ta sama zasada powinna dotyczyć meczetu, kościoła, synagogi czy sali modlitewnej.

Muzułmanie mają prawo do religii. My mamy prawo ją krytykować

Do politycznych ataków odniósł się również Adam Wajeeh Abdel Fattah, imam krakowskiego Centrum Kultury Islamu.

Zwrócił uwagę, że część prawicowych polityków wykorzystuje generowane przez sztuczną inteligencję obrazy przedstawiające tysiące modlących się muzułmanów, płonące polskie miasta czy agresywnie wyglądających mężczyzn, tworząc wizję nadciągającego zagrożenia.

Według niego w Katowicach nie powstaje nowy wielki meczet, lecz nowa siedziba Centrum Kultury „Doha”.

Wskazuje również, że Muzułmańska Fundacja Pomocy zachęca muzułmanów do integracji z polską kulturą i obyczajami, a w nowym miejscu mają być organizowane między innymi lekcje języka polskiego.

Abdel Fattah przypomina, że muzułmanie modlą się w Katowicach w innym miejscu już od około dwóch dekad.

I mają do tego prawo.

Ale z tego samego prawa do wolności korzysta człowiek, który mówi: nie wierzę w Allaha, odrzucam Koran i uważam islam za system przekonań stworzony przez ludzi.

Wolność religijna nie może oznaczać ochrony religii przed krytyką.

Chronić należy człowieka, nie dogmat.

Niepokojące „Patrole obywatelskie”

Adam Wajeeh Abdel Fattah zwrócił również uwagę na pojawienie się w Polsce grup określających się jako „Patrole obywatelskie”, których przedstawiciele mają kierować groźby wobec muzułmanek.

Jeżeli dochodzi do gróźb wobec konkretnych ludzi ze względu na ich wyznanie lub pochodzenie, sprawą powinny zajmować się odpowiednie instytucje państwa.

Nie potrzeba samozwańczych patroli decydujących, kto wygląda wystarczająco „polsko”.

Państwo prawa nie może być zastępowane przez grupy obywateli przyznających sobie rolę ulicznych strażników narodowej czy religijnej tożsamości.

Podobna burza wybuchła wcześniej w Mysłowicach

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy praktyki religijne muzułmanów wywołują polityczną mobilizację.

Rok wcześniej do podobnej sytuacji doszło w Mysłowicach, gdzie odbyło się muzułmańskie spotkanie modlitewne.

Sprawę komentowali mieszkańcy oraz politycy Nowej Nadziei, współpracującej z Konfederacją.

Poseł Ryszard Wilk opublikował fragment nagrania z wydarzenia i przekonywał, że liczba muzułmanów w Polsce gwałtownie wzrasta. Odwoływał się do sytuacji w Europie Zachodniej oraz paktu migracyjnego.

Powiązał również przyszłą liczbę muzułmanów z ewentualnym zwycięstwem wyborczym Rafała Trzaskowskiego, przewidując wzrost ich liczby trzykrotnie w ciągu roku i dziesięciokrotnie w ciągu dwóch lat.

Tak poważne prognozy powinny być poparte równie poważnymi danymi.

W przeciwnym razie mamy do czynienia nie z analizą demograficzną, lecz z polityczną retoryką.

Dariusz Wójtowicz zakazał religijnych wydarzeń w miejskich obiektach

Głos zabrał również Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.

Poinformował, że spotkanie zostało zorganizowane przez Centrum Kultury Islamu z Katowic. Po reakcjach mieszkańców polecił kierownikom miejskich jednostek, aby nie wynajmowali obiektów na wydarzenia o charakterze religijnym.

Jeżeli zasada ta rzeczywiście dotyczy wszystkich religii, jest przynajmniej konsekwentna.

Jeżeli w miejskiej hali nie może odbywać się muzułmańska modlitwa, to na tych samych zasadach nie powinno się tam organizować katolickiej mszy, nabożeństwa protestanckiego czy wydarzenia innej wspólnoty religijnej.

Świeckość nie polega na usunięciu jednej religii i pozostawieniu drugiej.

Świeckość zaczyna się tam, gdzie państwo przestaje wybierać swoich ulubionych bogów.

Islamizacja czy chrystianizacja?

Polska pozostaje krajem, w którym największy instytucjonalny wpływ na życie publiczne ma Kościół katolicki.

Religia jest obecna w szkołach, politycznych uroczystościach, debacie o prawie, symbolice państwowej i działalności części władz publicznych.

Dlatego paradoksalnie politycy ostrzegający przed możliwością politycznego wpływu islamu często jednocześnie akceptują lub popierają wpływ chrześcijaństwa na państwo.

To fundamentalna sprzeczność.

Jeżeli religijne prawo islamskie nie powinno określać praw obywatela, to religijna moralność katolicka również nie powinna tego robić.

Jeżeli państwo ma być chronione przed islamskim fundamentalizmem, powinno być chronione również przed fundamentalizmem chrześcijańskim.

Jeżeli muzułmański duchowny nie powinien decydować o prawach kobiet, to katolicki biskup również nie powinien.

Problemem nie jest więc wyłącznie pytanie, która religia zdobywa wpływy.

Problemem jest sytuacja, w której jakakolwiek religia zdobywa polityczną władzę nad ludźmi, którzy nie podzielają jej dogmatów.

Ani półksiężyc, ani krzyż nad państwem

Antyteizm nie powinien wybierać między religiami.

Nie chodzi o zastąpienie dominacji chrześcijaństwa islamem ani o obronę chrześcijaństwa przed islamem.

Chodzi o ograniczenie politycznej władzy każdej religii.

Muzułmanin ma prawo się modlić.

Katolik ma prawo chodzić do kościoła.

Ateista ma prawo uważać obie religie za fałszywe.

Chrześcijanin może krytykować islam.

Muzułmanin może krytykować chrześcijaństwo.

Ateista może krytykować jedno i drugie.

Granica przebiega tam, gdzie przekonania jednej grupy zaczynają być narzucane pozostałym albo gdzie krytyka idei zmienia się w nienawiść i przemoc wobec ludzi.

Katowicka sprawa pokazuje więc dwa problemy jednocześnie.

Pierwszym jest polityczne wykorzystywanie strachu przed islamem.

Drugim jest konieczność zachowania prawa do otwartej krytyki islamu jako religii, bez oskarżania każdego krytyka o wrogość wobec muzułmanów.

Obie zasady można pogodzić.

Żadnej religii ponad prawem. Żadnej religii poza krytyką. Żadnego człowieka pozbawionego praw z powodu jego wiary lub niewiary.

To właśnie powinno być fundamentem prawdziwie świeckiego państwa.

Islamizacja Polski czy polityka strachu? Konfederacja alarmuje, ale islam też nie powinien być poza krytyką

© 2026 Antyteizm.pl by Agencja SEPSIS  |  Kadence WP  |  Polityka prywatności