Kościół boi się ateizmu czy własnej hipokryzji?
W książce „2050” kardynał Robert Sarah, były prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego, ostrzega przed zjawiskiem, które nazywa „pełzającym ateizmem”. Według niego coraz więcej ludzi deklaruje wiarę w Boga, ale w praktyce żyje tak, jakby Boga w ogóle nie było.
To diagnoza, która w jego oczach wyjaśnia kryzys współczesnego katolicyzmu.
Paradoks polega jednak na czymś innym. Z perspektywy krytycznej można zapytać: czy problemem rzeczywiście jest „pełzający ateizm”, czy raczej rosnąca niezgodność między religijną doktryną a rzeczywistym życiem ludzi?
Spór, który podzielił Kościół
W swojej książce kardynał wskazuje na głębokie podziały w Kościele katolickim na Zachodzie. W Polsce nie zawsze są one widoczne, ponieważ społeczeństwo wciąż funkcjonuje w stosunkowo jednolitej kulturze religijnej.
Sytuacja wygląda inaczej w wielu innych krajach.
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów ostatnich lat była publikacja dokumentu „Fiducia supplicans” z grudnia 2023 roku, który dopuścił możliwość błogosławieństwa dla par tej samej płci.
W Polsce reakcja była krótka i raczej zachowawcza. W wielu parafiach temat praktycznie zniknął z debaty publicznej, a duchowni funkcjonują tak, jakby dokument nie miał większego znaczenia.
W innych częściach świata wygląda to zupełnie inaczej.
W krajach niemieckojęzycznych, w Stanach Zjednoczonych oraz w niektórych regionach Ameryki Południowej część duchownych zaczęła rzeczywiście udzielać błogosławieństw parom jednopłciowym.
Afryka przeciwko Watykanowi
Największy wstrząs wywołała reakcja biskupów w Afryce.
Hierarchowie niemal całego kontynentu ogłosili sprzeciw wobec dokumentu z Rzymu. Wyjątkiem byli jedynie biskupi z Afryki Północnej oraz z Republiki Południowej Afryki (RPA).
Pozostali duchowni jednoznacznie stwierdzili, że błogosławienie par jednopłciowych jest – w ich interpretacji – niezgodne z Pismem Świętym i nie zamierzają wprowadzać takiej praktyki.
W historii liczącej ponad dwa tysiące lat Kościoła katolickiego trudno znaleźć podobną sytuację, w której tak duża część hierarchii publicznie dystansuje się wobec dokumentu powstałego w Watykanie.
To wydarzenie pokazuje, że katolicyzm coraz bardziej przypomina globalną strukturę złożoną z bardzo różnych światów kulturowych.
Dwa zupełnie różne Kościoły
Spór wokół dokumentu „Fiducia supplicans” ujawnił coś jeszcze.
Coraz częściej mówi się o dwóch różnych modelach katolicyzmu:
-
katolicyzmie liberalnym, który stara się dostosować interpretację nauczania religijnego do zmian społecznych
-
katolicyzmie tradycyjnym, który traktuje doktrynę jako niezmienny punkt odniesienia
W wielu kwestiach – zwłaszcza dotyczących moralności i życia rodzinnego – oba podejścia są dziś praktycznie nie do pogodzenia.
„Pełzający ateizm” czy po prostu zmiana społeczeństwa?
Kardynał Robert Sarah twierdzi, że jednym z największych problemów współczesności jest „pełzający ateizm”.
Chodzi o sytuację, w której ludzie deklarują wiarę, uczestniczą w nabożeństwach, a jednocześnie podejmują decyzje życiowe niezależnie od nauczania religijnego.
Jako przykład podaje między innymi sytuacje znane również z Polski.
Według niego wielu katolików potrafi uczestniczyć w niedzielnej Mszy świętej i przyjąć Komunię, a następnie w wyborach poprzeć polityków reprezentujących program sprzeczny z katolicką doktryną.
Inny przykład dotyczy życia rodzinnego.
Część wiernych regularnie uczestniczy w nabożeństwach i modli się prywatnie, ale jednocześnie kształtuje swoje życie małżeńskie całkowicie niezależnie od nauczania Kościoła.
Statystyki, których nie da się zignorować
Jednym z najczęściej przywoływanych argumentów jest demografia.
Polska – mimo dominującej deklaratywnie katolickiej większości – należy do krajów o jednym z najniższych wskaźników dzietności na świecie.
Dla kardynała Saraha to znak, że religia przestaje mieć realny wpływ na decyzje życiowe ludzi.
Jednak można spojrzeć na ten problem także inaczej.
Być może nie chodzi o „pełzający ateizm”, lecz o coraz większą rozbieżność między normami religijnymi a realnym doświadczeniem współczesnych społeczeństw.
Globalna sekularyzacja
Procesy te nie dotyczą wyłącznie Europy.
Badania prowadzone przez Pew Research Center pokazują, że sekularyzacja postępuje w skali globalnej, szczególnie wśród młodych ludzi.
Zmiany widoczne są nawet w regionach, które jeszcze niedawno uchodziły za bastiony religijności – między innymi w wielu krajach Afryki.
Tam również obserwuje się spadek dzietności oraz stopniową zmianę stylu życia młodszych pokoleń.
Religia w świecie po rewolucji
W interpretacji kardynała Roberta Saraha źródła obecnego kryzysu sięgają czasów rewolucji francuskiej, która rozpoczęła proces odchodzenia od religijnego porządku społecznego.
W jego ocenie współczesne państwa coraz częściej funkcjonują w logice świeckiego materializmu, w której religia przestaje być centralnym punktem odniesienia dla życia społecznego.
Jednak dla wielu obserwatorów problem wygląda inaczej.
Nie chodzi o to, że świat nagle „odrzuca Boga”. Raczej o to, że społeczeństwa zaczynają samodzielnie decydować o moralności, rodzinie i polityce, zamiast podporządkowywać te sfery instytucjom religijnym.
Kryzys religii czy kryzys instytucji?
Debata wokół książki „2050” pokazuje coś jeszcze.
Kościół coraz częściej interpretuje zmiany społeczne jako kryzys wiary.
Tymczasem dla wielu ludzi jest to raczej proces emancypacji od instytucji, które przez stulecia rościły sobie prawo do kontrolowania życia prywatnego, polityki i moralności.
Z tej perspektywy zjawisko nazywane przez kardynała Saraha „pełzającym ateizmem” może być po prostu innym określeniem na coś znacznie bardziej fundamentalnego.
Na stopniowe odchodzenie społeczeństw od religijnej kontroli nad życiem publicznym i prywatnym.
