Kościół i pieniądze. Dlaczego coraz więcej Polaków odwraca się od instytucji religijnych?
Polski Kościół coraz częściej przypomina instytucję, która żyje nie tyle wiarą, ile pieniędzmi, wpływami i odziedziczonym przywilejem. Z jednej strony mówi o ubóstwie, pokorze i moralności, z drugiej funkcjonuje jak potężna struktura majątkowa, której państwo przez lata nie potrafiło albo nie chciało realnie kontrolować.
Symbolem tego systemu jest „taca” – nie tylko koszyk na datki, ale cały mechanizm finansowania instytucji korzystającej od dekad z wyjątkowego statusu. Najnowsza książka Artura Nowaka pt. „Taca”, zamyka jego cykl publikacji poświęconych polskiemu Kościołowi. Wcześniej ukazały się m.in. „Zakrystia”, „Plebania”, „Kuria”, „Gehenna”, „Imperium grzechu” oraz książki napisane wspólnie z prof. Arkadiuszem Stępinem, Tadeuszem Bartosiem i prof. Stanisławem Ziemińskim.
Cmentarze, pogrzeby i pieniądze
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych obszarów działalności Kościoła pozostają cmentarze. To miejsca, w których ludzie znajdują się w stanie żałoby i bezradności, a mimo to bywają obciążani dodatkowymi kosztami.
Przywoływane są historie o żądaniu 500 zł za możliwość podwiezienia chorego człowieka pod grób żony czy oczekiwaniu 200 zł za przewiezienie księdza uczestniczącego w pogrzebie. Do tego dochodzą opłaty za otwarcie bramy, zamknięcie bramy, pochówek osoby spoza parafii lub korzystanie z usług innej firmy pogrzebowej.
Na Mazowszu opisywano sytuacje, w których parafialni zarządcy cmentarzy mieli współpracować wyłącznie z jedną firmą pogrzebową, pobierając dodatkowe opłaty za wpuszczenie konkurencji. Mowa była nawet o przypadkach celowego utrudniania ceremonii pogrzebowych. Jeśli takie praktyki rzeczywiście mają miejsce, trudno mówić o działalności duszpasterskiej – bardziej przypomina to lokalny monopol na śmierć i żałobę.
Problem jest szerszy. Kościół przez lata funkcjonował poza kontrolą, która dotyczy zwykłych obywateli i przedsiębiorców. Podczas gdy każdy przedsiębiorca musi dokumentować przychody i rozliczać się z fiskusem, instytucje kościelne często pozostają poza podobnym nadzorem.
Egzorcyści, przywileje i milionowe majątki
Szczególne emocje budzi informacja, że na państwowej uczelni mają być kształceni egzorcyści, a więc osoby przygotowywane do praktyk religijnych finansowanych pośrednio przez państwo. Dla wielu osób jest to przykład zacierania granicy między świeckim państwem a działalnością religijną.
Jednocześnie Kościół głosi ideał ubóstwa, podczas gdy niektórzy duchowni dysponują znacznymi majątkami. Przywoływane są przykłady duchownych kupujących apartamenty za miliony złotych, a także nazwisko abp. Sławoja Leszka Głódzia, którego majątek i posiadłości od lat budzą zainteresowanie opinii publicznej.
Milionowe wydatki mają dotyczyć również przygotowywania miejsc emerytalnych dla hierarchów. W przypadku abp. Marka Jędraszewskiego oraz abp. Stanisława Gądeckiego mowa jest o kosztownych remontach i dostosowywaniu budynków do ich potrzeb po zakończeniu urzędowania. W Krakowie wskazywana jest parafia św. Floriana, natomiast w Poznaniu pojawia się temat nieruchomości związanych z abp. Gądeckim.
Kościół wobec zmiany pokoleniowej
Coraz wyraźniej widać również zmianę pokoleniową. Dla wielu osób w wieku 20–30 lat Kościół przestał być autorytetem. Pokolenia wychowane w epoce internetu nie traktują już religii jako jedynego źródła wiedzy o świecie, moralności czy sensie życia.
Wśród osób w wieku 30–40 lat coraz częściej pojawia się przekonanie, że Kościół jest instytucją schyłkową, która utraciła zdolność odpowiadania na współczesne problemy społeczne. Młodsi Polacy coraz częściej nie prowadzą nawet sporów z Kościołem – po prostu żyją poza nim.
Zmiana ta widoczna jest także w stosunku do Jana Pawła II. Jeszcze 10–20 lat temu publiczna krytyka papieża Polaka była praktycznie nieobecna w debacie publicznej. Dziś młodsze pokolenia coraz częściej analizują jego rolę historyczną bez dawnego tabu.
Nową twarzą Kościoła dla części wiernych stał się kard. Grzegorz Ryś. Zwolennicy widzą w nim człowieka dialogu i próbę pokazania bardziej otwartego oblicza Kościoła. Krytycy odpowiadają, że zmiana stylu nie oznacza zmiany samego systemu.
Opus Dei, polityka i globalne wpływy
W debacie pojawia się również temat Opus Dei. Według danych Katolickiej Agencji Informacyjnej organizacja działa w Polsce od 1989 roku i skupia około 15 kapłanów, 700 wiernych oraz kilka tysięcy współpracowników funkcjonujących w 10 ośrodkach.
W kontekście Opus Dei wymieniane są nazwiska takie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz, Roman Giertych, Stanisław Dziwisz, Stanisław Gądecki, Kazimierz Nycz, Marek Jędraszewski, Henryk Hoser, Józef Życiński, Tadeusz Pieronek czy Marian Jaworski. W tle pojawia się także Uniwersytet Santa Croce.
Organizacja była przedmiotem zainteresowania komisji parlamentarnych m.in. w Belgii, Holandii, Hiszpanii i Włoszech. Od lat pojawiają się również dyskusje o jej wpływach w mediach, edukacji, polityce i środowiskach konserwatywnych w Stanach Zjednoczonych.
Trump, Leon XIV i przyszłość religii
Interesującym symbolem współczesnych napięć jest spór pomiędzy Donaldem Trumpem a papieżem Leonem XIV. Trump coraz częściej próbuje przedstawiać siebie jako przywódcę o niemal mesjańskiej roli, podczas gdy Leon XIV akcentuje kwestie pokoju, migrantów i ograniczania polityki opartej na sile.
Kościół potrafi więc czasem występować przeciw politycznemu cynizmowi. Nie zmienia to jednak faktu, że sam przez stulecia budował swoją pozycję dzięki związkom z władzą i politycznymi elitami.
Polska debata publiczna pozostaje dziś głęboko podzielona. W sporach regularnie pojawiają się nazwiska Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska, Grzegorza Brauna, Karola Nawrockiego, Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. Kościół przez lata był jednym z głównych uczestników tych konfliktów, dostarczając języka moralnego podziału i ideologicznej mobilizacji.
Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak, czy Kościół się zmieni. Pytanie brzmi, czy państwo polskie zacznie wreszcie funkcjonować jak państwo świeckie, w którym Kościół jest jedną z wielu instytucji społecznych, a nie uprzywilejowanym partnerem politycznym.
Dopóki egzorcyści mają być kształceni na państwowych uczelniach, dopóki milionowe majątki duchownych nie budzą większego zainteresowania instytucji publicznych, dopóki cmentarze pozostają strefami kościelnego monopolu, a politycy unikają rozmowy o rzeczywistej świeckości państwa, dopóty trudno mówić o pełnej neutralności światopoglądowej.
Można wierzyć lub nie wierzyć. Można szukać duchowości w religii albo poza nią. Jedno powinno jednak pozostać oczywiste: żadna instytucja religijna nie może stać ponad prawem, ponad kontrolą społeczną i ponad państwem.
Świeckie państwo nie polega na walce z wiarą. Polega na tym, że żadna wiara nie ma prawa narzucać swoich zasad wszystkim obywatelom.
