Krzyż jako narzędzie politycznej prowokacji. Grzegorz Braun zakłócił pamięć o ofiarach Jedwabnego
W 85. rocznicę zbrodni w Jedwabnem, gdy przy pomniku trwała modlitwa za zamordowanych żydowskich mieszkańców miasta, Grzegorz Braun i związane z nim środowiska urządziły na sąsiedniej działce polityczno-religijne widowisko. Postawiono ponad pięciometrowy krzyż, odsłonięto tablicę z antysemickim określeniem, a naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha publicznie obrażano i wzywano do jego aresztowania oraz wydalenia z kraju.
To, co wydarzyło się 10 lipca 2026 roku w Jedwabnem, pokazało, jak łatwo symbol religijny może zostać wykorzystany nie do pojednania, lecz do agresywnej polityki, fałszowania historii i stygmatyzowania określonych grup społecznych.
Krzyż, który w chrześcijańskiej tradycji ma symbolizować cierpienie, miłosierdzie i przebaczenie, został wykorzystany jako element demonstracji odbywającej się obok miejsca, w którym 10 lipca 1941 roku zamordowano co najmniej 340 żydowskich mieszkańców Jedwabnego.
Ponad stu policjantów i specjalne środki bezpieczeństwa
W związku z napiętą sytuacją do Jedwabnego skierowano ponad stu funkcjonariuszy policji. W promieniu pół kilometra od miejsca uroczystości obowiązywał zakaz lotów dronów.
Bezpieczeństwa uczestników miały również pilnować służby odpowiedzialne za ochronę polskich i zagranicznych delegacji, w tym Służba Ochrony Państwa, a według medialnych doniesień także przedstawiciele służb izraelskich i amerykańskich.
Hołd ofiarom złożyli między innymi przedstawiciele ambasad Izraela i Stanów Zjednoczonych, marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz minister Wojciech Kolarski, reprezentujący prezydenta Karola Nawrockiego.
Oficjalne uroczystości zorganizowano przy pomniku znajdującym się w miejscu stodoły, w której spalono żywcem żydowskich mieszkańców Jedwabnego. Na obchody zaprosili naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.
Modlitwa i odczytywanie nazwisk ofiar
Oficjalna część uroczystości przebiegała bez politycznych przemówień. Michael Schudrich, ks. Wojciech Lemański oraz pastor Michał Jabłoński z Kościoła Ewangelicko-Reformowanego odmówili modlitwy za zmarłych.
Odczytano imiona i nazwiska ofiar, złożono kwiaty, zapalono znicze oraz położono kamienie na pomniku zgodnie z żydowską tradycją upamiętniania zmarłych.
Rabin Schudrich podkreślał, że pamięć o zbrodni powinna ludzi łączyć, ponieważ wspólne upamiętnienie daje szansę na budowanie świata, w którym podobne wydarzenia nie będą się powtarzać.
Tak jak w poprzednich latach, na uroczystościach nie pojawili się przedstawiciele władz samorządowych Jedwabnego ani większa reprezentacja mieszkańców miasta. Pomnik i przylegający do niego teren otoczono tymczasowym namiotem.
Braun postawił krzyż z antysemicką tablicą
Kilkadziesiąt metrów od pomnika własne wydarzenie zorganizował Grzegorz Braun wraz z działaczami Konfederacji Korony Polskiej i środowiskiem skupionym wokół pisma „Najwyższy CZAS!”.
Zgromadzenie odbywało się na sąsiedniej działce należącej do Fundacji Osuchowa, założonej przez Brauna w 2015 roku.
Najważniejszym elementem wydarzenia było ustawienie ponad pięciometrowego katolickiego krzyża. Pod nim umieszczono tablicę poświęconą osobom prześladowanym i zamordowanym w czasie II wojny światowej oraz po jej zakończeniu.
Na tablicy znalazło się jednak określenie „rosyjsko-żydowski sowietyzm”, które przenosi odpowiedzialność za totalitarny system polityczny na grupę etniczną i religijną. Jest to klasyczny sposób budowania antysemickiej narracji: zbrodnie państwa sowieckiego zostają przedstawione jako rezultat rzekomego działania Żydów jako wspólnoty.
Krzyż nie stał się więc symbolem pamięci o wszystkich ofiarach. Został wpisany w polityczny przekaz mający przeciwstawić „katolicką pamięć” pamięci o zamordowanych Żydach.
Braun przekonywał, że wcześniej brakowało w tym miejscu „katolickiego punktu odniesienia”. Twierdził również, że ustawienie krzyża ma związek z odzyskiwaniem przez Polskę niepodległości.
Takie wykorzystanie religijnego symbolu pokazuje, w jaki sposób nacjonalistyczna prawica łączy katolicyzm z własną wizją państwa, narodu i historii. Religia przestaje być wówczas sprawą sumienia, a zaczyna działać jak polityczny znak własności: ma określać, kto może być uznany za prawdziwego Polaka, a kto zostanie przedstawiony jako człowiek obcy lub wrogi.
Żądanie aresztowania naczelnego rabina Polski
Podczas wydarzenia Grzegorz Braun nazywał Michaela Schudricha obraźliwymi określeniami. Domagał się jego ścigania, aresztowania, osadzenia w więzieniu, a następnie wydalenia z Polski.
Nie była to debata historyczna ani merytoryczny spór dotyczący metod badania przeszłości. Było to publiczne wskazanie konkretnego człowieka jako wroga, którego należałoby pozbawić wolności i usunąć z kraju.
Szczególnie niepokojące jest to, że wezwanie dotyczyło osoby uczestniczącej w modlitwie za ludzi spalonych żywcem w stodole. W takiej sytuacji religijna dekoracja wydarzenia Brauna nie łagodzi jego przekazu. Przeciwnie – nadaje mu pozory moralnego i sakralnego uzasadnienia.
Sylwetki rabina, historyka i byłych prezydentów
Przed krzyżem ustawiono również podobizny:
- Michaela Schudricha,
- historyka Jana Tomasza Grossa,
- prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego,
- prezydenta Lecha Kaczyńskiego,
- prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Wszystkie opatrzono określeniem „kłamca jedwabieński”.
Otworzono także wystawę zatytułowaną „Pięciu twórców kłamstwa jedwabieńskiego”, na której pojawiły się wizerunki tych samych osób.
Tego rodzaju prezentacja nie jest próbą ustalenia faktów. Jest metodą publicznego piętnowania ludzi, którzy uznają wyniki śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej lub uczestniczyli w państwowym upamiętnianiu ofiar.
W praktyce przekaz był prosty: kto przyznaje, że w zbrodni uczestniczyli Polacy, zostaje ogłoszony kłamcą i przeciwnikiem narodu.
„Stawianie krzyża w tym miejscu jest niegodne”
Obecność ludzi Brauna wywołała sprzeciw uczestników oficjalnych obchodów.
Łucja Mlejnek z Białegostoku mówiła o swoim załamaniu i ostrzegała, że „Polska brunatnieje”. Jej wypowiedź odnosiła się do widoku krzyża, antysemickich treści oraz około stu zwolenników Brauna zgromadzonych obok miejsca pamięci.
Jedna z uczestniczek przyjeżdżających co roku z Pomorza podkreślała, że ustawianie krzyża w chwili, gdy wspominani są zamordowani Żydzi, jest zachowaniem niegodnym i niedopuszczalną próbą zakłócenia pamięci o zbrodni.
Nie chodzi przecież o samą możliwość ustawienia religijnego symbolu. Chodzi o kontekst, napisy, wypowiedzi i polityczne przedstawienie towarzyszące całemu wydarzeniu.
Katolicki krzyż został świadomie przeciwstawiony żydowskiemu miejscu pamięci. Takie działanie nie buduje dialogu. Wprowadza rywalizację ofiar i sugeruje, że pamięć o zamordowanych Żydach stanowi zagrożenie dla polskiej tożsamości.
Wojciech Sumliński i kolejna demonstracja
Po drugiej stronie pomnika wydarzenie zorganizowało środowisko skupione wokół Wojciecha Sumlińskiego, prawicowego publicysty i współautora trylogii „Powrót do Jedwabnego”.
Jego zwolennicy podważają ustalenia dotyczące udziału polskich mieszkańców w zbrodni i twierdzą, że mord miał zostać dokonany wyłącznie przez Niemców.
Od kwietnia 2026 roku na należącej do tego środowiska działce działa centrum informacyjne umieszczone w dwóch kontenerach. Powstało ono z inicjatywy Sumlińskiego.
Kontenery ustawiono w pobliżu głazów z napisami kwestionującymi udział Polaków w mordowaniu żydowskich sąsiadów. Odsłonięto je 10 lipca 2025 roku, podczas obchodów 84. rocznicy zbrodni w Jedwabnem.
Inicjatywie patronował Ruch Obrony Polaków, stowarzyszenie utworzone w październiku 2024 roku. Organizacja odkupiła działkę znajdującą się nieopodal pomnika od jednego z rolników z okolic Łomży.
Sumliński przedstawia centrum jako „miejsce oporu” przeciwko rzekomej wizji „Polin”. Samo używanie tego określenia jako sugestii tajnego projektu skierowanego przeciwko Polsce należy do popularnych schematów teorii spiskowych o Żydach.
Prelekcje, politycy i „koncerty patriotyczne”
Podczas wydarzenia organizowanego przez Sumlińskiego wystąpili między innymi:
- archeolożka Małgorzata Grupa, uczestnicząca w ekshumacji w 2001 roku,
- historyczka Ewa Kurek,
- publicysta historyczny Leszek Żebrowski,
- Jerzy Kwaśniewski z organizacji Ordo Iuris,
- Robert Bąkiewicz, związany z Ruchem Obrony Granic.
Jan Pietrzak i Lech Makowiecki wystąpili z programem określanym jako „koncerty patriotyczne”.
W jednym z namiotów sprzedawano koszulki z napisem „Jedwabne. Zbrodnia niemiecka”.
Wydarzenie zgromadziło około 300 osób, które przyjechały z różnych części Polski. Ze sceny wielokrotnie domagano się wznowienia ekshumacji, powtarzając hasło, że „ziemia nie kłamie”.
Małżeństwo około sześćdziesięcioletnich mieszkańców Zgorzelca przekonywało, że bez ponownej ekshumacji nie można poznać prawdy o wydarzeniach w stodole.
Postulat dalszych badań sam w sobie może być przedmiotem dyskusji. Problem zaczyna się wtedy, gdy jeszcze przed wykonaniem badań ich zwolennicy ogłaszają oczekiwany wynik i twierdzą, że zbrodni dokonali wyłącznie Niemcy.
Nie jest to otwartość na dowody. To poszukiwanie potwierdzenia wcześniej przyjętej, politycznie wygodnej wersji historii.
Sumliński apelował do prezydenta Karola Nawrockiego
Przed oficjalnymi obchodami Wojciech Sumliński zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego, aby nie wysyłał do Jedwabnego swojego przedstawiciela.
Twierdził, że obecność ministra Wojciecha Kolarskiego nie będzie neutralna i nada autorytet środowiskom, które – według Sumlińskiego – mają uderzać w Polskę i Polaków.
Minister Kolarski uczestniczył jednak w oficjalnej uroczystości jako reprezentant prezydenta. Oświadczył, że przyjechał uczcić pamięć ofiar, lecz nie chciał komentować zgromadzeń zorganizowanych przez Sumlińskiego i Brauna.
Taka powściągliwość może być przedstawiana jako polityczna ostrożność, ale w obliczu otwartego antysemityzmu milczenie przedstawicieli państwa nie jest neutralne. Państwo powinno jasno odróżniać debatę historyczną od publicznego poniżania ludzi, używania stereotypów etnicznych i wzywania do uwięzienia rabina.
Czarzasty: historii nie można fałszować
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zaznaczył, że historii nie można zakłamywać niezależnie od tego, czy dotyczy ona zbrodni wołyńskiej, czy zbrodni popełnionej w Jedwabnem.
To ważne przypomnienie, ponieważ dojrzały patriotyzm nie polega na ukrywaniu zbrodni dokonanych przez przedstawicieli własnego narodu. Państwo nie odpowiada zbiorowo za każde przestępstwo swoich obywateli, ale odpowiada za sposób, w jaki traktuje ustalone fakty.
Przyznanie, że polscy mieszkańcy uczestniczyli w mordowaniu Żydów, nie jest atakiem na wszystkich Polaków. Jest uznaniem odpowiedzialności konkretnych sprawców.
Oświadczenie ambasadora USA Toma Rose’a
Przed obchodami ambasador Stanów Zjednoczonych Tom Rose opublikował oświadczenie, w którym podkreślił, że Jedwabne było wyjątkiem, a nie regułą w okupowanej przez nazistowskie Niemcy Polsce.
Zwrócił uwagę, że naziści próbowali uczynić całe społeczeństwo współodpowiedzialnym za mordowanie Żydów, ale tylko część Polaków zdradziła swoich sąsiadów.
Ambasador zaznaczył również, że rocznica należy przede wszystkim do ofiar, a nie do zabójców ani do ludzi próbujących ich usprawiedliwiać.
Takie stanowisko nie neguje zbrodniczej roli niemieckiego okupanta. Jednocześnie nie pozwala wykorzystywać okupacji jako pretekstu do usuwania z historii odpowiedzialności konkretnych polskich sprawców.
Upamiętnienie w Radziłowie, Wąsoszu, Szczuczynie i Bzurach
Po uroczystościach przy pomniku uczestnicy udali się na znajdujący się po przeciwnej stronie żydowski cmentarz.
Kirkut w Jedwabnem powstał jeszcze w XIX wieku, a ostatni pogrzeb odbył się tam w 1941 roku.
Hołd ofiarom oddano również w miejscach pamięci w:
- Radziłowie,
- Wąsoszu,
- Szczuczynie,
- Bzurach.
Zbrodnia w Jedwabnem nie była bowiem jedynym pogromem, do którego doszło latem 1941 roku na północno-wschodnich ziemiach Polski.
Protest przeciwko antysemityzmowi i faszyzmowi
Kiedy wydarzenia organizowane przez Brauna i Sumlińskiego nadal trwały, za murem otaczającym miejsce pamięci odbyła się pikieta pod hasłem:
„Przepraszamy za Jedwabne! Nigdy więcej antysemityzmu”.
Zorganizowała ją Społeczna Inicjatywa Tocząca Walkę z Antysemityzmem.
Uczestnicy sprzeciwiali się antysemityzmowi, faszyzmowi, rasizmowi i ideologiom opartym na nienawiści. Podkreślali, że Jedwabne pokazuje, do czego mogą doprowadzić nacjonalizm, odczłowieczanie ludzi oraz tworzenie obrazu mniejszości jako zbiorowego wroga.
To właśnie odczłowieczenie jest pierwszym krokiem do przemocy. Najpierw pojawiają się insynuacje, pogardliwe określenia i teorie spiskowe. Następnie część społeczeństwa zaczyna uważać, że wskazana grupa nie zasługuje na takie same prawa, bezpieczeństwo i godność jak pozostali ludzie.
Ustalenia IPN: co najmniej 340 ofiar
10 lipca 1941 roku grupa polskiej ludności zamordowała w Jedwabnem co najmniej 340 żydowskich sąsiadów – wynika z końcowych ustaleń śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej.
Ofiarami byli mężczyźni, kobiety i dzieci. Większość zamknięto w stodole i spalono żywcem. Domy zamordowanych zostały później ograbione przez miejscową ludność.
IPN przyjął, że zbrodnia została dokonana z niemieckiej inspiracji. W Jedwabnem przebywali tego dnia umundurowani Niemcy, a okupacyjny system stworzył warunki przyzwolenia i bezkarności.
Jednocześnie śledztwo wykazało, że bezpośrednimi wykonawcami zbrodni było co najmniej 40 polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic, a udział polskich cywilów miał decydujące znaczenie dla realizacji planu mordu.
To rozróżnienie jest niezwykle ważne. Niemcy byli inspiratorami i stworzyli okupacyjny system terroru, ale nie oznacza to, że wszyscy polscy uczestnicy zbrodni stali się pozbawionymi odpowiedzialności narzędziami.
Śledztwo umorzono w 2003 roku
Postanowienie o umorzeniu śledztwa wydano 30 czerwca 2003 roku, a ogłoszono 9 lipca 2003 roku.
Powodem umorzenia nie było ustalenie, że Polacy nie brali udziału w mordzie. Postępowanie zakończono, ponieważ nie odnaleziono wystarczających dowodów pozwalających postawić zarzuty innym żyjącym sprawcom poza osobami osądzonymi po II wojnie światowej.
Twierdzenie, że umorzenie śledztwa oznacza unieważnienie jego ustaleń historycznych, jest więc nieprawdziwe.
Ekshumacja z 2001 roku
Prace archeologiczno-ekshumacyjne w Jedwabnem przeprowadzono w 2001 roku. Ich celem było zbadanie szczątków ofiar mordu z 10 lipca 1941 roku.
Decyzję o wstrzymaniu prac podjął ówczesny prokurator generalny i minister sprawiedliwości Lech Kaczyński, uwzględniając wniosek strony żydowskiej.
W judaizmie naruszanie grobów jest uznawane za profanację, dlatego przedstawiciele społeczności żydowskiej sprzeciwiali się dalszym pracom. Argumentowali również, że kolejne otwieranie mogił nie zmieni podstawowych ustaleń śledztwa.
Wstrzymanie ekshumacji przez Lecha Kaczyńskiego ma szczególne znaczenie wobec faktu, że obecnie także jego podobizna została umieszczona przez środowisko Brauna wśród rzekomych „twórców kłamstwa jedwabieńskiego”.
Przeprosiny Aleksandra Kwaśniewskiego
Oficjalne słowo „przepraszam” padło dopiero w 2001 roku.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski przeprosił wtedy jako człowiek, obywatel i prezydent Rzeczypospolitej Polskiej za wydarzenia rzucające ponury cień na historię kraju.
Zaznaczył, że bezpośrednią odpowiedzialność ponoszą sprawcy oraz inspiratorzy zbrodni. Jednocześnie postawił pytanie, czy współcześni mogą po prostu uznać, że wydarzyło się to dawno i dotyczyło innych ludzi.
Kwaśniewski przypominał również, że państwo polskie nie było wówczas w stanie ochronić swoich obywateli przed mordem dokonanym przy niemieckim przyzwoleniu i z niemieckiej inspiracji.
Przeprosiny biskupa Rafała Markowskiego
W 2017 roku do przeprosin dołączył biskup Rafał Markowski, ówczesny przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego oraz Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu Polski.
Biskup nazwał zbrodnię wielkim bólem i wyrzutem sumienia, za który przeprosił przedstawicieli narodu żydowskiego.
Było to potrzebne wystąpienie, ale nie może ono przesłonić faktu, że część środowisk katolickich nadal wykorzystuje religię do wzmacniania narodowych mitów i unikania odpowiedzialności.
Kościół nie może jednocześnie mówić o dialogu z judaizmem i tolerować sytuacji, w której krzyż jest ustawiany obok miejsca zagłady jako element antysemickiej demonstracji.
Pogromy nie ograniczały się do Jedwabnego
Profesor Paweł Machcewicz w opublikowanym przez IPN w 2002 roku artykule „Wokół Jedwabnego” wskazywał, że podobne wydarzenia rozgrywały się także w innych miejscowościach regionu.
Wymieniał:
Bielsk Podlaski, wieś Pilki, Choroszcz, Czyżew, Goniądz, Grajewo, Jasionówkę, Kleszczele, Knyszyn, Kolno, Kuźnicę, Narewkę, Piątnicę, Radziłów, Rajgród, Sokoły, Stawiski, Suchowolę, Szczuczyn, Trzcianne, Tykocin, Wasilków, Wąsosz i Wiznę.
Pokazuje to, że Jedwabne nie może być traktowane jako całkowicie odizolowany incydent, niemający związku z przedwojennym antysemityzmem, okupacyjnym terrorem, lokalnymi konfliktami i atmosferą przyzwolenia na przemoc.
Pomnik nie wskazuje sprawców
Pomnik upamiętniający Żydów spalonych żywcem w jedwabieńskiej stodole ustawiono w 2001 roku.
Na pomniku nie podano informacji o sprawcach zbrodni. Brak tego elementu pozostawia przestrzeń dla politycznych manipulacji i fałszywych interpretacji.
Mirosław Tryczyk, filozof, badacz Zagłady Żydów oraz autor książek „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów” i „Miasta pogromów. Nie tylko Jedwabne”, zaproponował utworzenie w Jedwabnem muzeum pogromów z 1941 roku.
Muzeum miałoby opowiadać nie tylko o Jedwabnem, ale również o tragediach w Szczuczynie, Radziłowie, Wąsoszu, Bzurach i Jasionówce.
Taka instytucja mogłaby ograniczyć przestrzeń dla manipulacji, przedstawiając dokumenty, świadectwa i wyniki badań w sposób dostępny dla wszystkich.
Religijny nacjonalizm przeciwko pamięci
Wydarzenia w Jedwabnem pokazują szerszy problem: sojusz religijnego fundamentalizmu, nacjonalizmu i autorytarnej polityki.
W takim modelu:
- naród przedstawiany jest jako moralnie nieskazitelny,
- katolicyzm uznaje się za obowiązkowy element polskiej tożsamości,
- krytyków określa się jako zdrajców,
- mniejszości religijne i etniczne przedstawia się jako zagrożenie,
- niewygodne ustalenia historyczne uznaje się za atak na państwo,
- symbole religijne stają się elementami politycznej dominacji.
To nie jest obrona Polski. To próba zbudowania Polski, w której istnieje tylko jedna dozwolona pamięć, jedna tożsamość, jeden model patriotyzmu i jedna uprzywilejowana religia.
Kto nie mieści się w tej wizji, może zostać publicznie wskazany jako kłamca, obcy albo wróg zasługujący na usunięcie z kraju.
Krzyż nie usprawiedliwia pogardy
Najbardziej wymownym symbolem tegorocznych wydarzeń pozostanie ponad pięciometrowy krzyż stojący obok miejsca śmierci żydowskich mieszkańców Jedwabnego.
Nie służył on pojednaniu. Nie towarzyszyło mu uznanie odpowiedzialności sprawców ani szacunek dla ludzi modlących się przy pomniku.
Towarzyszyły mu antysemickie określenia, publiczne oskarżenia, wezwania do aresztowania rabina oraz plansze piętnujące historyka i byłych prezydentów Polski.
Symbol religijny nie zmienia nienawiści w prawdę. Nie nadaje też moralnej wartości fałszowaniu historii.
Jeżeli krzyż służy do upokarzania innych ludzi, staje się narzędziem władzy, a nie znakiem duchowości.
Jeżeli religia jest wykorzystywana do dzielenia obywateli na prawdziwych Polaków i rzekomych wrogów narodu, przestaje być prywatną wiarą. Staje się ideologią konserwatywnego autorytaryzmu.
Pamięć wymaga odwagi
Uznanie prawdy o Jedwabnem nie oznacza obciążania wszystkich współczesnych Polaków zbiorową winą.
Nikt nie odpowiada za zbrodnie tylko dlatego, że urodził się w tym samym kraju co ich sprawcy. Współcześni odpowiadają jednak za to, czy będą chronić prawdę, czy pozwolą zastąpić ją nacjonalistycznym mitem.
Można jednocześnie pamiętać o niemieckiej okupacji, terrorze nazistowskim, polskich ofiarach i bohaterach ratujących Żydów oraz przyznać, że część Polaków uczestniczyła w mordach, rabunkach i prześladowaniach swoich sąsiadów.
Historia nie staje się mniej polska tylko dlatego, że jest bolesna.
Dojrzałe społeczeństwo nie potrzebuje krzyża zasłaniającego fakty. Potrzebuje uczciwej pamięci, odpowiedzialności i stanowczego sprzeciwu wobec antysemityzmu – niezależnie od tego, czy występuje on pod partyjną flagą, narodowym hasłem, czy religijnym symbolem.
