Antyteizm.pl Antyteizm.pl

Proboszcz jechał odprawić mszę. Miał blisko 2 promile alkoholu

Antyklerykalizm • 28 lipca 2026

49-letni proboszcz parafii w Białołęce pod Głogowem został zatrzymany podczas jazdy samochodem z blisko 2 promilami alkoholu. Duchowny zmierzał na poranną mszę w kaplicy w Czerńczycach. Niebezpieczną jazdę przerwał świadek, który dokonał obywatelskiego ujęcia kierowcy. Sprawa zakończyła się wyrokiem Sądu Rejonowego w Głogowie, a ksiądz zapowiedział podjęcie terapii.

Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek, 19 lipca, na terenie gminy Grębocice. Samochód prowadzony przez 49-letniego duchownego zwrócił uwagę innego uczestnika ruchu. Sposób jazdy wzbudził na tyle poważne obawy, że świadek zdecydował się zareagować i uniemożliwić kierowcy dalszą podróż.

Na miejsce przyjechali funkcjonariusze policji. Badanie wykazało blisko 2 promile alkoholu. Policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy oraz zabezpieczyli samochód.

Jak informowała Magdalena Wiaderek, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Polkowicach, mężczyzna usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Przyznał się do czynu i złożył wyjaśnienia.

Policja zwróciła przy tym uwagę na znaczenie reakcji świadka. Obywatelskie ujęcie kierowcy i szybkie wezwanie funkcjonariuszy mogły zapobiec zdarzeniu, którego konsekwencją mogłaby być utrata zdrowia lub życia przypadkowych osób.

Jechał odprawić poranną mszę

Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia ze względu na cel podróży duchownego. Według lokalnych mediów za kierownicą znajdował się proboszcz parafii w Białołęce pod Głogowem, który miał odprawić poranną mszę w kaplicy w Czerńczycach.

Nabożeństwo zaplanowano na godz. 8, jednak ostatecznie się nie odbyło.

Według relacji mieszkanki przekazanej portalowi MyGlogow.pl, jej sąsiadka widziała księdza wchodzącego do kaplicy. Miał być wystraszony i poinformować zgromadzonych, że mszy nie będzie. Ludzie zaczęli opuszczać kaplicę.

Tego dnia nie odbyły się również zaplanowane nabożeństwa w kościołach w Pęcławiu i Białołęce.

Sytuacja pokazuje wyjątkowo jaskrawy rozdźwięk między rolą duchownego jako osoby mającej nauczać innych zasad moralnych a jego własnym postępowaniem. Problem nie polega na tym, że przedstawiciel Kościoła okazał się człowiekiem zdolnym do poważnego błędu. Problem zaczyna się wtedy, gdy instytucja religijna buduje szczególny autorytet swoich przedstawicieli właśnie na przekonaniu o ich roli jako moralnych przewodników społeczeństwa.

Tutaj duchowny, który miał za chwilę stanąć przed wiernymi i przewodniczyć religijnej ceremonii, wcześniej prowadził samochód, mając blisko 2 promile alkoholu.

Wyrok Sądu Rejonowego w Głogowie

Sprawa szybko trafiła przed wymiar sprawiedliwości. 21 lipca Sąd Rejonowy w Głogowie wydał wyrok w trybie przyspieszonym. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Zgodnie z wyrokiem duchowny ma zapłacić 4 tys. zł grzywny oraz dodatkowo 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Sąd zastosował również trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jest to minimalny okres zakazu przewidziany w przypadku skazania za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości.

Orzeczono ponadto przepadek samochodu prowadzonego przez duchownego na rzecz Skarbu Państwa.

W tym przypadku nie zadziałał religijny autorytet, lecz mechanizmy świeckiego państwa: reakcja obywatela, interwencja policji i postępowanie przed sądem. Wobec prawa sutanna nie powinna zapewniać szczególnej pozycji ani łagodniejszego traktowania.

Ksiądz przeprasza, ale z mediami nie rozmawia bez zgody kurii

Duchowny nie zdecydował się na szerszą rozmowę z dziennikarzami. Wyjaśnił, że nie ma zgody kurii na kontakty z mediami. Portalowi MyGlogow.pl przekazał jednak, że żałuje swojego zachowania, przeprasza za stworzenie zagrożenia dla innych ludzi i bierze odpowiedzialność za swoje postępowanie.

Ten szczegół zwraca uwagę także na sposób funkcjonowania struktur kościelnych. Dorosły człowiek, pełniący funkcję proboszcza i odpowiadający przed świeckim sądem za własne zachowanie, w sprawie rozmowy z dziennikarzami pozostaje zależny od decyzji kurii.

To charakterystyczny element silnie hierarchicznych instytucji religijnych, w których przepływ informacji i publiczne wypowiedzi przedstawicieli organizacji mogą podlegać kontroli przełożonych. W społeczeństwie demokratycznym warto pytać, czy taki model sprzyja przejrzystości, szczególnie wtedy, gdy sprawa dotyczy zachowania osoby publicznie występującej w roli moralnego autorytetu.

Przeprosiny i zapowiedź terapii

W poniedziałek 27 lipca proboszcz opublikował w serwisie społecznościowym oświadczenie skierowane do parafian.

Przyznał, że sytuacja nie powinna była się wydarzyć, przeprosił osoby, które swoim zachowaniem skrzywdził lub zgorszył, oraz poprosił o wybaczenie. Podziękował również mężczyźnie, który zatrzymał jego dalszą jazdę, a także służbom uczestniczącym w interwencji.

Duchowny poinformował także, że potrzebuje terapii. Zapowiedział, że w najbliższym czasie rozpocznie ją w szpitalu i będzie stosował się do zaleceń lekarzy oraz terapeutów.

W swoim oświadczeniu stwierdził również, że konsekwencje tego wydarzenia będą mu towarzyszyć przez całe życie, a jego celem ma być stanie się lepszym człowiekiem i kapłanem.

Decyzję o rozpoczęciu terapii należy ocenić pozytywnie. Uzależnienie lub problem z alkoholem wymaga profesjonalnej pomocy, a przyznanie, że taka pomoc jest potrzebna, może być początkiem rzeczywistej zmiany. Nie zmienia to jednak odpowiedzialności za decyzję o prowadzeniu samochodu po alkoholu i stworzenie zagrożenia dla innych uczestników ruchu.

Moralność nie wynika z funkcji religijnej

Ta historia nie dowodzi oczywiście, że każdy duchowny postępuje w podobny sposób. Pokazuje jednak coś znacznie bardziej uniwersalnego: religijna funkcja, święcenia czy kościelny urząd nie czynią człowieka automatycznie bardziej moralnym, odpowiedzialnym ani godnym większego zaufania.

Przez stulecia instytucje kościelne budowały pozycję społeczną duchowieństwa jako grupy mającej szczególne kompetencje do wypowiadania się o moralności, rodzinie, seksualności, wychowaniu dzieci czy właściwym sposobie życia. W konserwatywnym modelu społecznym duchowny bywa przedstawiany nie tylko jako osoba wykonująca funkcje religijne, lecz również jako przewodnik mający prawo oceniać postępowanie innych.

Tymczasem odpowiedzialność nie bierze się z koloratki, stanowiska ani deklarowanej wiary. Wynika z konkretnych decyzji i ich konsekwencji.

W tej historii szczególnie ważna jest więc postawa człowieka, który zobaczył niebezpiecznie poruszający się samochód i zareagował. Nie potrzebował religijnego nakazu ani kościelnej hierarchii, żeby zrobić coś właściwego. Wystarczyły odpowiedzialność za innych ludzi, zdrowy rozsądek i obywatelska reakcja.

I właśnie takie świeckie mechanizmy — odpowiedzialność obywatelska, prawo, policja, niezależny sąd oraz profesjonalna terapia — okazują się realnymi narzędziami reagowania na problem.

Autorytet moralny nie powinien wynikać z urzędu religijnego. Powinien wynikać z postępowania.

Proboszcz jechał odprawić mszę. Miał blisko 2 promile alkoholu

© 2026 Antyteizm.pl by Agencja SEPSIS  |  Kadence WP  |  Polityka prywatności