Antyteizm.pl - desktop banner Antyteizm.pl - mobile banner

Pytanie o przyszłość Europy. Coraz większe napięcia wokół islamizacji Wielkiej Brytanii

Antydogmatyzm • 24 maja 2026

W centrum dyskusji ponownie znalazła się Wielka Brytania, gdzie w sobotę 16 maja ulicami Londynu przeszła ogromna demonstracja będąca wyrazem narastającego sprzeciwu wobec masowej migracji oraz postępujących zmian kulturowych związanych z rozwojem społeczności islamskich.

Coraz więcej Brytyjczyków otwarcie mówi o tym, że ich kraj zmienia się w sposób, którego jeszcze kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić. Dyskusja dotyczy już nie tylko samej migracji, ale również tworzenia równoległych społeczności funkcjonujących według własnych zasad kulturowych i religijnych.

Wielu uczestników londyńskiego marszu zwracało uwagę na rosnącą obecność islamskich symboli w przestrzeni publicznej oraz coraz większe wpływy środowisk religijnych w niektórych miastach Wielkiej Brytanii.

Symbolem tych zmian stały się nagrania z ulic Londynu, gdzie podczas zgromadzeń religijnych tłumy ludzi blokują ulice miasta. Dla części mieszkańców to znak wielokulturowości. Dla innych — dowód na postępującą islamizację kraju.

Birmingham jako przykład głębokich przemian

Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest Birmingham — miasto, które od lat przechodzi ogromne zmiany demograficzne. W sieci szeroko komentowane są nagrania pokazujące islamskie uroczystości odbywające się w przestrzeni publicznej miasta oraz coraz większą reprezentację środowisk muzułmańskich w lokalnej polityce.

Duże emocje wywołała postać Harisa Khaliq, a także medialne nagrania związane z zaprzysiężeniem nowego burmistrza miasta. Krytycy obecnej polityki migracyjnej twierdzą, że Wielka Brytania stopniowo traci własną tożsamość kulturową, a kolejne rządy przez dekady ignorowały skalę problemu.

W debacie regularnie powraca również temat działalności tzw. pakistańskich gangów gwałcicieli — spraw określanych w Wielkiej Brytanii jako grooming gangs. Przez lata wokół tych afer panowała atmosfera politycznej ostrożności. Wielu komentatorów zarzuca brytyjskim władzom i mediom, że unikały otwartego nazywania problemu z obawy przed oskarżeniami o rasizm czy islamofobię.

Andrew Lawrence i gorzki żart o Londynie

Wielką popularność zdobył również komentarz brytyjskiego stand-upera Andrewa Lawrence’a, który ironicznie stwierdził:

„Dorastałem w południowym Londynie, a teraz mieszkam w Pakistanie… choć wcale się nie przeprowadziłem”.

To kilka zdań, które dla wielu przeciwników obecnej polityki migracyjnej stały się symbolicznym podsumowaniem zmian zachodzących w brytyjskich miastach.

Premier Keir Starmer pod ostrzałem

Oliwy do ognia dolała reakcja brytyjskiego premiera Keira Starmera, który jeszcze przed demonstracją ostro skrytykował środowiska protestujące przeciwko masowej migracji. Uczestnicy marszu uznali jego słowa za próbę uciszenia społecznego sprzeciwu.

Krytycy premiera zarzucają mu jednocześnie brak zdecydowanej reakcji wobec radykalnych demonstracji islamistycznych, które od miesięcy pojawiają się na ulicach brytyjskich miast. W mediach społecznościowych krążą nagrania przedstawiające manifestacje z islamskimi flagami oraz agresywnymi hasłami wobec Izraela i społeczności żydowskiej.

Żydzi, Irańczycy i byli muzułmanie razem na demonstracji

Wśród uczestników londyńskiego marszu pojawili się nie tylko Brytyjczycy. Obecne były również środowiska żydowskie, emigranci z Iranu, a także byli muzułmanie ostrzegający przed radykalizacją islamu w Europie.

Jednym z mówców był Mahyar Tousi, właściciel kanału Tousi TV, który od lat komentuje sytuację w Iranie. Podczas przemówienia przypominał wydarzenia z 1979 roku, kiedy do władzy doszedł ajatollah Ruhollah Chomejni przy wsparciu części irańskiej lewicy i środowisk marksistowskich.

Kanał Tousi TV ostrzegał, że sojusz radykalnej lewicy z islamistami może zakończyć się dla Europy podobnie jak dla Iranu.

Kontrdemonstracje i atmosfera politycznej wojny

Równolegle odbywały się również kontrmanifestacje środowisk skrajnie progresywnych i propalestyńskich. Pojawiały się tam symbole kojarzone z organizacjami islamistycznymi oraz agresywne hasła wobec przeciwników islamizacji.

Szczególne emocje budziły okrzyki kierowane pod adresem Tommy’ego Robinsona — jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci brytyjskiej sceny antyislamskiej. Robinson od lat pozostaje symbolem oporu wobec islamizacji Wielkiej Brytanii, ale jednocześnie jest oskarżany przez przeciwników o podsycanie napięć społecznych.

Brytyjczycy powiedzieli też „dość” europosłowi PiS Dominikowi Tarczyńskiemu

Dodatkowym symbolem całego politycznego chaosu wokół londyńskiej demonstracji stała się sprawa europosła PiS Dominika Tarczyńskiego — polityka kojarzonego z najbardziej radykalnym skrzydłem polskiej prawicy, który od lat buduje swój wizerunek na antyimigracyjnych hasłach, religijnym populizmie i medialnych prowokacjach.

Brytyjskie władze odmówiły mu wjazdu do kraju, uznając, że jego obecność „nie służyłaby dobru publicznemu”. Sprawa odbiła się szerokim echem również w Polsce, zwłaszcza po komentarzu szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który wyraźnie zdystansował się od narracji polityka PiS:

„To władze brytyjskie uznały pana europosła za zagrożenie dla porządku publicznego. Ja bym mu radził stonować swoje wypowiedzi publiczne, może mniej radykalizmu, a może strona brytyjska po prostu nie wierzy w skuteczność jego egzorcyzmów”.

— zakpił Sikorski podczas konferencji prasowej, nawiązując do przeszłości Tarczyńskiego związanej z działalnością egzorcystyczną.

Cała sytuacja pokazuje, jak bardzo część europejskiej prawicy próbuje dziś mieszać politykę, religijny fanatyzm i medialną histerię w jedną ideologiczną całość.

Europa coraz bardziej podzielona

Dyskusja wokół Wielkiej Brytanii pokazuje coraz głębszy kryzys tożsamości współczesnej Europy. Z jednej strony pojawiają się głosy o konieczności obrony demokracji liberalnej, świeckości państwa i zachodnich standardów cywilizacyjnych. Z drugiej — oskarżenia o rasizm, ksenofobię i skrajną prawicowość.

Coraz częściej jednak nawet osoby dalekie od środowisk nacjonalistycznych zaczynają zadawać pytania o granice wielokulturowości i o to, czy Europa jest jeszcze zdolna do obrony własnych wartości.

Dla wielu obserwatorów problemem nie jest już sama migracja, lecz brak integracji oraz tworzenie zamkniętych wspólnot funkcjonujących według religijnych zasad stojących w sprzeczności z zachodnim modelem świeckiego państwa.

Debata wokół islamizacji Wielkiej Brytanii pokazuje też coś jeszcze — coraz większą przepaść między zwykłymi mieszkańcami a elitami politycznymi i medialnymi, które przez lata próbowały przedstawiać każdy krytyczny głos jako przejaw ekstremizmu.

Dziś temat wrócił ze zdwojoną siłą i wygląda na to, że Europa dopiero zaczyna mierzyć się z konsekwencjami decyzji podejmowanych przez ostatnie dekady.

Pytanie o przyszłość Europy. Coraz większe napięcia wokół islamizacji Wielkiej Brytanii

© 2026 Antyteizm.pl by Agencja SEPSIS  |  Kadence WP  |  Polityka prywatności