Religia to produkt ewolucji? Zachowania zwierząt podważają wyjątkowość wiary
Religia jako produkt natury, a nie objawienia
Przez tysiące lat religie przedstawiały człowieka jako istotę całkowicie odrębną od reszty świata zwierząt. Kapłani, teologowie i polityczni obrońcy konserwatywnego porządku przekonywali, że tylko ludzie posiadają „ducha”, zdolność do przeżywania sacrum oraz potrzebę rytuałów. Coraz więcej badań pokazuje jednak, że fundamenty tego, co później stało się religią, mogą być znacznie starsze od kościołów, świątyń i świętych ksiąg.
Naukowcy obserwują zachowania zwierząt, które przypominają rytuały, ceremonie przejścia, a nawet formy zbiorowego przeżywania emocji. Nie oznacza to oczywiście, że szympansy budują teologie albo słonie tworzą doktryny. Pokazuje jednak coś znacznie bardziej interesującego – że źródła religijności mogą tkwić w biologii, a nie w nadprzyrodzonym objawieniu.
Szympansy przed wodospadami i ogniem
Jednym z najbardziej znanych przykładów są obserwacje prowadzone przez Jane Goodall oraz Mary Lee Jensvold, byłą dyrektorkę Chimpanzee and Human Communication Institute.
Badaczki opisywały sytuacje, w których szympansy wykonywały gwałtowne, rytmiczne tańce w pobliżu wodospadów. Jeszcze bardziej zastanawiające było jednak to, co następowało później. Zwierzęta przez długi czas siedziały nieruchomo, obserwując płynącą wodę.
Goodall sugerowała, że szympansy mogą doświadczać stanów emocjonalnych przypominających głęboką koncentrację lub szczególną formę przeżywania czasu. To właśnie podobne reakcje na potęgę natury mogły stać się jednym z fundamentów późniejszych ludzkich wierzeń.
Podobne zachowania zaobserwowano również wobec ognia.
W 2010 roku badaczka Jill Pruetz z Iowa State University opisała reakcje szympansów z grupy żyjącej w Fongoli w Senegalu podczas pożarów sawanny. Gdy wiele gatunków uciekało przed płomieniami, szympansy zachowywały spokój i obserwowały rozwój sytuacji. Dominujące samce wykonywały wobec ognia charakterystyczne demonstracje określane jako „taniec ognia”.
Dla części badaczy takie zachowania są czymś więcej niż reakcją obronną.
Fascynacja i lęk – wspólne źródło religii
Donovan Schaefer z University of Pennsylvania, autor książki Religious Affects, interpretuje podobne zachowania jako pierwotną formę doświadczenia związanego z fascynacją i lękiem wobec potężnych zjawisk naturalnych.
Nawiązuje przy tym do pojęcia „mysterium tremendum et fascinans”, wprowadzonego przez niemieckiego badacza religii Rudolfa Otto. Oznacza ono doświadczenie czegoś, co jednocześnie przyciąga i przeraża.
Z perspektywy nauki nie trzeba jednak odwoływać się do sił nadprzyrodzonych. Człowiek i inne zwierzęta mogą reagować podobnie na potęgę wodospadu, burzy czy ognia, ponieważ takie reakcje zostały ukształtowane przez ewolucję.
To podważa religijne twierdzenia, według których przeżycia duchowe mają wyłącznie boskie pochodzenie.
Religia bez kapłanów i świętych ksiąg
Już Bronisław Malinowski w książce Magic, Science and Religion z 1948 roku sugerował, że religia jest odpowiedzią na niepewność, lęk i brak kontroli.
Taki sposób myślenia pozwala spojrzeć na religię nie jako na objawioną prawdę, lecz jako mechanizm psychologiczny.
Jeszcze dalej poszedł James Harrod z Center for Research on the Origins of Art and Religion.
Według niego religia nie musi zawierać bogów, świętych tekstów, kapłanów ani rozbudowanych doktryn. Wystarczy rytuał, który łączy uczestników poprzez wspólne przeżywanie emocji.
Harrod wyróżnia pięć elementów mogących stanowić podstawę religijnych zachowań:
- cześć i oddanie,
- uważną obserwację,
- lęk i grozę,
- podziw i zdziwienie,
- poczucie wspólnoty.
W takim ujęciu religia przestaje być czymś wyjątkowo ludzkim.
Tajemnicze kopce z kamieni
Jednym z najbardziej zagadkowych odkryć ostatnich lat były badania opublikowane w 2016 roku przez zespół kierowany przez Hjalmara S. Kühla z Max Planck Institute for Evolutionary Anthropology.
W krajach Afryki Zachodniej – Gwinei, Liberii, Wybrzeżu Kości Słoniowej oraz Gwinei Bissau – kamery zarejestrowały szympansy rzucające kamienie w wydrążone drzewa.
W rezultacie powstawały charakterystyczne stosy kamieni przypominające ludzkie kopce.
Późniejsze badania prowadzone przez zespół Ammie Kalan, również z Max Planck Institute for Evolutionary Anthropology, wykazały, że szympansy wybierają konkretne gatunki drzew, których rezonans wzmacnia dźwięk uderzenia.
To sugeruje celowe działanie, a nie przypadek.
Harrod przypuszcza, że takie zachowania mogą służyć rozładowywaniu napięć społecznych i ograniczaniu agresji wewnątrz grupy.
Czy pierwsze rytuały mają dwa miliony lat?
Interesujących wskazówek dostarcza również stanowisko archeologiczne Olduvai Gorge DK w Tanzanii.
Badaczka Mary Leakey opisała tam krąg wykonany z bazaltowych kamieni, zawierający od 6 do 10 niewielkich stosów o wysokości około 20 centymetrów.
Przez lata uznawano te struktury za pozostałości schronienia. Obecnie część naukowców sugeruje jednak, że mogły mieć charakter rytualny.
Jeżeli ta interpretacja jest poprawna, podobne zachowania mogły występować już u Homo habilis niemal 2 miliony lat temu.
To oznaczałoby, że korzenie rytuałów są znacznie starsze niż jakakolwiek współczesna religia.
Słonie, orki i delfiny wobec śmierci
Równie fascynujące są obserwacje dotyczące reakcji zwierząt na śmierć.
W 1980 roku psycholog Ron Siegel opisywał zachowania słoni wobec szczątków zmarłych osobników. Zwierzęta dotykały kości trąbami, przykrywały ciała ziemią, błotem i liśćmi, a czasami pozostawiały przy nich pożywienie, owoce lub kwiaty.
Według części obserwacji dorosłe słonie uczą młode osobniki sposobów obchodzenia się ze szczątkami zmarłych.
Robert Sapolsky ze Stanford University zwracał uwagę na podobieństwa między takimi zachowaniami a praktykami znanymi z badań nad neandertalczykami.
W świecie mórz podobne zainteresowanie wzbudziła orka Tahlequah (J35), która w 2018 roku przez 17 dni transportowała ciało swojego martwego młodego, pokonując około 1600 kilometrów.
Biolog morska Deborah Giles określiła to wydarzenie mianem „tournée żałoby”.
Także delfiny wielokrotnie obserwowano przy martwych członkach stada. W niektórych przypadkach tworzyły wokół nich ochronny krąg, utrudniając dostęp innym zwierzętom lub ludziom.
Podobne zachowania dokumentowano również u kruków i srok.
Narodziny jako wydarzenie wspólnotowe
Nie tylko śmierć wywołuje wyjątkowe reakcje.
Frans de Waal opisał przypadek szympansicy Mai z ośrodka Yerkes Regional Primate Research Center.
Podczas porodu cała grupa zachowywała się niezwykle spokojnie i obserwowała wydarzenie w skupieniu. Jedna ze starszych samic naśladowała ruchy rodzącej.
Dla części badaczy takie reakcje przypominają mechanizmy empatii i wspólnotowego przeżywania ważnych wydarzeń.
Religia jako skutek działania mózgu
Najciekawszy wniosek płynący z tych badań jest jednak inny.
Coraz więcej naukowców uważa, że religia nie pojawiła się dlatego, że człowiek otrzymał wyjątkową wiedzę od sił nadprzyrodzonych. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że religijność wyrosła z mechanizmów biologicznych obecnych już u naszych ewolucyjnych krewnych.
Marc Bekoff z University of Colorado podkreśla, że emocjonalne struktury mózgów ssaków są do siebie zaskakująco podobne.
Szympansy wykazują także rozwiniętą teorię umysłu, czyli zdolność rozpoznawania intencji innych osobników. Pod tym względem przypominają kilkuletnie dzieci.
Naukowcy badają również zjawisko określane jako hiperaktywne wykrywanie sprawczości (hyperactive agency detection). Polega ono na przypisywaniu intencji zjawiskom naturalnym – na przykład interpretowaniu nieznanego dźwięku jako działania jakiejś istoty.
Mechanizm ten mógł być jednym z fundamentów późniejszej wiary w duchy, bogów i siły nadprzyrodzone.
Problem dla religii i konserwatywnych ideologii
Badania nad zachowaniami zwierząt nie dowodzą, że szympansy czy słonie posiadają religie w ludzkim znaczeniu tego słowa.
Pokazują jednak coś bardzo niewygodnego dla wielu systemów religijnych i konserwatywnych ideologii.
Jeżeli podstawowe elementy rytuałów, przeżyć wspólnotowych, reakcji na śmierć, narodziny czy potęgę natury występują również u innych gatunków, to trudno utrzymywać, że religia jest dowodem wyjątkowego, nadprzyrodzonego statusu człowieka.
Coraz więcej danych wskazuje raczej na to, że religia jest produktem ewolucji społecznej i biologicznej. Dogmaty, kapłańskie hierarchie oraz polityczne sojusze ołtarza z władzą pojawiły się znacznie później jako kulturowe nadbudowy nad mechanizmami obecnymi w świecie zwierząt od setek tysięcy, a być może milionów lat.
Z tej perspektywy religia nie jawi się jako dar z nieba, lecz jako jeden z wielu sposobów, w jakie ewoluujące mózgi próbowały nadać sens rzeczywistości pełnej niepewności, zagrożeń i niezrozumiałych zjawisk.
