Religia wraca do przykościelnych salek. Gdy szkoła się sekularyzuje, Kościół przenosi katechezę do parafii
Ograniczenie liczby lekcji religii w szkołach nie zakończyło sporu o miejsce katolickiej katechezy w życiu dzieci i młodzieży. Kościół katolicki odpowiada na zmiany w systemie edukacji rozbudową katechezy parafialnej. W jednych miejscach przybiera ona formę zabawy, spotkań i zajęć integracyjnych, w innych pojawiają się obowiązek uczestnictwa, dzienniczki obecności, egzaminy, świadectwa oraz uzależnienie dostępu do sakramentów od spełnienia wymagań parafii.
To interesujący paradoks. Religia stopniowo traci uprzywilejowaną pozycję w publicznym systemie edukacji, ale instytucja kościelna nie rezygnuje z wpływu na młode pokolenie. Zamiast tego próbuje przenieść część formacji tam, gdzie sama ustala reguły — do parafii.
Owce, sztuczna inteligencja i katecheza w Kobylinie
4 września w ogrodach klasztornych Sanktuarium Matki Bożej przy Żłóbku w Kobylinie zebrało się około 30 dzieci. Uczestnicy siedzieli na ławkach ustawionych wewnątrz zagrody z dwiema owcami. Zwierzęta jadły trawę, dzieci mogły je głaskać, a franciszkanin opowiadał przypowieści o zagubionej owcy oraz zagubionej drachmie.
Był to początek kolejnego cyklu katechez dla najmłodszych, zaplanowanych raz w miesiącu. Oficjalna galeria franciszkanów potwierdza organizację 4 września 2026 r. parafialnej katechezy dla dzieci pod nazwą „Zagroda Pasterza”.
Do promocji kolejnych spotkań mają być wykorzystywane animacje przygotowane przy pomocy sztucznej inteligencji, a ich bohaterami będą owca Radosna Róża i Pasterz.
Podobne zajęcia odbywały się już w poprzednim roku szkolnym. Młodsze dzieci spotykały się między innymi pod drzewem figowym rosnącym w donicy oraz przy drewnianej studni, natomiast starsza młodzież uczestniczyła w rozmowach w salce katechetycznej.
Nie jest to jednak wyłącznie lokalny eksperyment.
Episkopat buduje ogólnopolski system katechezy parafialnej
Nad upowszechnieniem katechezy parafialnej pracuje zespół kierowany przez biskupa sosnowieckiego Artura Ważnego. Kościelna koncepcja zakłada wyraźne rozdzielenie dwóch przestrzeni: szkolna religia ma przekazywać przede wszystkim wiedzę, natomiast parafia ma służyć głębszej formacji religijnej, związanej z życiem wspólnotowym i sakramentami.
Impulsem do intensyfikacji tych działań były zmiany wprowadzone przez ministrę edukacji Barbarę Nowacką. Od 1 września 2025 r. religia i etyka w publicznych szkołach odbywają się w wymiarze jednej godziny tygodniowo. MEN uzasadniało tę zmianę między innymi względami organizacyjnymi i dobrem uczniów. Kościoły zabiegały o zachowanie dwóch godzin, ale resort pozostał przy swoim stanowisku.
Kościelna odpowiedź jest więc czytelna: skoro państwowa szkoła ograniczyła przestrzeń przeznaczoną na religię, część formacji zostanie przeniesiona poza szkołę.
Z perspektywy świeckiego państwa samo przenoszenie praktyk religijnych do parafii nie powinno być problemem. Parafia jest przecież naturalnym miejscem prowadzenia działalności wyznaniowej. Problem zaczyna się tam, gdzie dobrowolna praktyka religijna zamienia się w system nacisku wobec dzieci i młodzieży albo gdzie kościelne wymagania zaczynają wpływać na sytuację ucznia w instytucjach publicznych.
Katecheza także dla tych, którzy nie chodzą na religię w szkole
W czerwcu zaprezentowano nowe wytyczne dotyczące katechezy parafialnej.
24 września 2026 r. Magdalena Jóźwik z Zespołu KEP ds. Katechezy Parafialnej poinformowała Katolicką Agencję Informacyjną, że dokument był konsultowany z dyrektorami wydziałów katechetycznych i biskupami, a następnie trafił do Komisji Prawnej Konferencji Episkopatu Polski. Według przedstawionej wówczas informacji miał zostać przyjęty prawdopodobnie w październiku podczas zebrania plenarnego KEP.
Nie wszystkie parafie czekają jednak na zakończenie prac.
Proboszcz parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Zabrzu już 29 sierpnia poinformował, że organizowane w dni powszednie msze szkolne połączone z katechezą mają zastępować usuniętą drugą godzinę szkolnej religii.
Dla uczniów szkół podstawowych spotkania wyznaczono na czwartki o godz. 18, a dla młodzieży ze szkół ponadpodstawowych na wtorki o godz. 18. Osobne zajęcia przewidziano dla osób przygotowujących się do pierwszej komunii i bierzmowania.
Z kolei Parafia Opatrzności Bożej w Warszawie zainteresowała się organizacją katechezy dla dzieci i młodzieży, które z różnych powodów nie uczestniczą w religii szkolnej.
Skala odchodzenia od tego przedmiotu jest znacząca. Według danych przywoływanych przez TVN24 w 2023 roku w ponad 1,5 tys. szkół w Polsce religia nie była organizowana. W poprzednim roku szkolnym w samej Warszawie zajęć nie prowadzono w 372 klasach techników — 37 proc., prawie 300 klasach licealnych — 14 proc. oraz 64 klasach szkół podstawowych — 1 proc. Powodem był brak zainteresowania rodziców albo pełnoletnich uczniów.
Parafia Opatrzności Bożej zaczęła więc badać zainteresowanie alternatywnymi spotkaniami kościelnymi za pomocą internetowego formularza.
Od marchewki do kija
Strategie parafii bardzo się od siebie różnią.
Jedne próbują przekonać młodych ludzi atrakcyjną formą zajęć. Dobrym przykładem jest Parafia pw. Błogosławionej Jolenty w Gnieźnie i projekt „Korzenie i Skrzydła”.
Program podzielono według wieku. Klub Odkrywców przeznaczony jest dla dzieci od zerówki do trzeciej klasy. Strefa Przyjaźni obejmuje klasy 4–5, natomiast młodzież z klas 6 i 7 spotyka się w grupie Sens. Oficjalne materiały parafii przedstawiają program jako przestrzeń budowania relacji, rozmowy i rozwijania wiary poza typową szkolną formułą.
To model oparty na zachęcaniu.
Zupełnie inną drogę wybrała Parafia św. Pio z Pietrelciny w Ostródzie.
„Obowiązkowa katecheza” i dzienniczek obecności
Parafia w Ostródzie oficjalnie poinformowała, że od września 2026 roku rozpoczyna obowiązkową katechezę parafialną dla dzieci z klas 1–8 szkoły podstawowej oraz młodzieży szkół ponadpodstawowych. W ciągu roku przewidziano osiem katechez.
13 września 2026 r. o godz. 12.30 rozpoczął się parafialny rok katechetyczny i rozdano uczniom dzienniczki.
W tych dokumentach ma być kontrolowane uczestnictwo młodych ludzi w zajęciach.
W okresie ferii zimowych uczniowie mają natomiast uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Jeżeli dziecko wyjedzie na zimowisko, praktykę religijną może odbyć w innej parafii i udokumentować ją w dzienniczku.
Tu pojawia się fundamentalne pytanie o granicę pomiędzy wychowaniem religijnym a presją instytucjonalną.
Kościół oczywiście może określać warunki udzielania własnych sakramentów. Jednak z punktu widzenia wolności sumienia sytuacja, w której nastolatek ma zbierać potwierdzenia obecności na praktykach religijnych, aby spełnić wymagania prowadzące do bierzmowania, pokazuje mechanizm oparty nie tylko na przekonywaniu, lecz także na kontroli zachowania i podporządkowaniu się regułom wspólnoty.
Wiara deklarowana jako osobista relacja człowieka z transcendencją zaczyna wtedy przypominać system zaliczeń: obecność, podpis, dzienniczek, wymagania i dopuszczenie do kolejnego etapu.
Egzamin z wiary i świadectwo z parafii
System idzie jeszcze dalej.
W czerwcu uczestnicy zajęć w gnieźnieńskiej parafii mają przystąpić do egzaminu ustnego, po którym otrzymają świadectwo potwierdzające zaliczenie roku katechetycznego.
Świadectwa ukończenia zajęć mają również otrzymywać uczestnicy katechezy dekanalnej organizowanej przez Parafię Podwyższenia Krzyża Świętego i Świętego Herberta w Katowicach, przeznaczonej dla uczniów szkół średnich.
Powstaje więc swoisty równoległy system edukacyjno-formacyjny: program, obecność, zaliczenia, egzaminy i świadectwa.
Z punktu widzenia świeckiego państwa taki model ma przynajmniej jedną zaletę: jeżeli Kościół chce prowadzić katechizację, może robić to we własnych strukturach i na własnych zasadach — bez wykorzystywania państwowej szkoły jako miejsca formacji religijnej.
Religia nadal na państwowym świadectwie
Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera spór o obecność religii na świadectwach szkolnych.
Fundacja Wolność od Religii domaga się realizacji zapowiedzi zawartej w punkcie 17 „Programu 100 konkretów na pierwsze 100 dni”, dotyczącej usunięcia oceny z religii ze świadectwa.
Zmiana przeprowadzona przez ministrę Barbarę Nowacką doprowadziła do tego, że od roku szkolnego 2024/2025 oceny z religii i etyki nie są wliczane do średniej ocen. MEN potwierdza jednak, że nadal są umieszczane na świadectwie.
23 września Dorota Wójcik, prezeska Fundacji Wolność od Religii, skierowała w tej sprawie pismo do Barbary Nowackiej oraz premiera Donalda Tuska.
Argumentacja fundacji sprowadza się do prostej zasady: religia albo jej brak należy do sfery prywatnych przekonań człowieka, natomiast świadectwo szkolne jest dokumentem państwowym.
Konstytucyjna zasada bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych stawia więc pytanie, dlaczego państwowy dokument ma zawierać informację związaną z uczestnictwem ucznia w zajęciach wyznaniowych.
Problem nie jest wyłącznie symboliczny. Brak oceny z religii i jednocześnie brak oceny z etyki może pośrednio ujawniać stosunek ucznia lub jego rodziny do zajęć światopoglądowych.
Fundacja proponuje dlatego rozwiązanie znacznie bardziej zgodne z ideą świeckiego państwa: oceny z religii i etyki mogłyby być przekazywane zainteresowanym na osobnych zaświadczeniach, bez umieszczania ich na państwowym świadectwie szkolnym.
Państwo nie powinno certyfikować religijności
W tym sporze warto rozdzielić dwie kwestie.
Jeżeli rodzice chcą wychowywać dziecko w określonej religii, mają do tego prawo. Jeżeli parafia chce prowadzić katechezę, również powinna mieć możliwość jej organizowania. Podobnie człowiek niewierzący powinien mieć pełne prawo do wychowania dziecka bez religii.
Świeckość nie oznacza zakazu religii. Oznacza neutralność państwa wobec religii.
Dlatego właśnie przykościelna salka jest znacznie bardziej naturalnym miejscem katechizacji niż publiczna szkoła.
Problem pojawia się wtedy, kiedy państwowa instytucja zaczyna uczestniczyć w certyfikowaniu edukacji wyznaniowej albo kiedy religijna wspólnota wykorzystuje dostęp do sakramentów jako narzędzie egzekwowania obecności i podporządkowania młodych ludzi.
Katecheza jako przepustka do ślubu?
Kościelny system zachowuje jeszcze jeden mechanizm kontroli.
Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego i Świętego Herberta w Katowicach wskazuje wśród dokumentów związanych z procedurą przedślubną świadectwo ukończenia katechizacji na poziomie szkoły ponadgimnazjalnej. Parafia zaznacza przy tym, że chodzi o świadectwo katechizacji wystawiane przez katechetę, a nie zwykłe świadectwo szkolne.
W praktyce oznacza to, że religijna edukacja z okresu młodości może mieć znaczenie również wiele lat później, kiedy dana osoba chce zawrzeć katolickie małżeństwo.
Tak wygląda instytucjonalna ciągłość systemu: katecheza, sakramenty, dokumenty i kolejne wymagania tworzą sieć zależności towarzyszącą wiernemu od dzieciństwa do dorosłości.
Katecheci: szkoła i parafia są potrzebne jednocześnie
13 września Stowarzyszenie Katechetów Świeckich opublikowało list otwarty, w którym przekonywało, że szkoła i parafia pełnią odmienne funkcje i żadna z tych przestrzeni nie powinna zastępować drugiej.
Oznacza to podtrzymywanie modelu, w którym religia pozostaje zarówno w systemie publicznej edukacji, jak i w strukturach kościelnych.
Inaczej na przyszłość patrzy dominikanin o. Paweł Gużyński. W rozmowie opublikowanej przez „Fakt” dopuścił możliwość, że wraz z postępującą sekularyzacją oraz polaryzacją polityczną religia może kiedyś całkowicie opuścić szkoły i przenieść się do parafii.
Taki scenariusz nie oznaczałby zakazu religii ani ograniczenia wolności wierzących. Przeciwnie — prowadziłby do wyraźniejszego rozdzielenia dwóch porządków.
Szkoła publiczna uczyłaby wiedzy dostępnej wszystkim bez względu na wyznanie, a Kościół prowadziłby formację religijną tych osób, które rzeczywiście chcą w niej uczestniczyć.
Wiara potrzebuje wolności, nie dzienniczka obecności
Najbardziej niepokojącym elementem nowego modelu nie jest samo przenoszenie katechezy do salek parafialnych. Z punktu widzenia świeckości państwa można wręcz uznać ten kierunek za logiczny.
Niepokój powinny natomiast budzić obowiązkowe spotkania, kontrolowanie obecności, egzaminy, świadectwa i uzależnianie dostępu do sakramentów od spełnienia wymagań instytucjonalnych.
Jeżeli religia ma być autentycznym wyborem człowieka, nie powinna potrzebować przymusu.
Dziecko może słuchać opowieści o zagubionej owcy. Może głaskać prawdziwą owcę w klasztornym ogrodzie, oglądać animację stworzoną przez sztuczną inteligencję albo rozmawiać z rówieśnikami o wierze. Ale powinno również mieć realne prawo powiedzieć: nie chcę uczestniczyć — bez strachu przed konsekwencjami ze strony instytucji religijnej.
Na tym właśnie polega wolność sumienia.
Nie na zastąpieniu szkolnego dziennika parafialnym.
Nie na zamianie oceny na pieczątkę.
I nie na przeniesieniu systemu kontroli z klasy szkolnej do przykościelnej salki.
Świeckie państwo nie musi walczyć z religią. Musi jedynie wiedzieć, gdzie kończy się jego rola, a zaczyna prywatna wiara obywatela. Religia może mieć swoje kościoły, parafie, katechezy i wspólnoty. Publiczna szkoła powinna natomiast pozostać przestrzenią wspólną — dla katolika, protestanta, muzułmanina, ateisty, agnostyka i każdego dziecka, którego światopogląd dopiero się kształtuje.
