Argentyna: Miasto Papieża Franciszka
W Argentynie znów religia wkracza w przestrzeń publiczną w kuriozalny sposób. W Buenos Aires padła propozycja, by ubogą dzielnicę slumsów ochrzcić nazwą Ciudad Papa Francisco – Miasto Papieża Franciszka. Tymczasem sam Franciszek, od momentu wyboru na papieża w 2013 roku, nigdy nawet nie odwiedził swojej rodzinnej metropolii.
Inicjatywę firmują młodzi działacze ruchu La Campora oraz duchowni, którzy pracują wśród biedoty. Ma to być – ich zdaniem – wyraz uznania dla „papieża ubogich”. Ale czy naprawdę ktoś wierzy, że zwykła nazwa ulicy czy dzielnicy poprawi standard życia ludzi żyjących w nędzy? To brzmi jak czysty absurd.
Biskup Eduardo García próbuje przekonywać, że ten zabieg może mieć praktyczne skutki. Według niego osoby z ubogich dzielnic spotykają się z odrzuceniem na rynku pracy tylko dlatego, że w CV podają adres z gorszej części miasta. Stąd pomysł, by nazwisko papieża pomogło przełamać ten stereotyp: „Ta nazwa będzie nam przypominać tego, kto zwracał na te dzielnice uwagę i o jego dla nich sympatii” – tłumaczy hierarcha.
Zamiast realnych programów socjalnych czy działań na rzecz równych szans, mieszkańcom proponuje się religijny gest-symbol. Nadanie imienia papieża nie rozwiąże przecież problemów biedy, braku edukacji czy bezrobocia. To kolejny przykład, jak Kościół i politycy próbują przykryć realne dramaty tanim symbolem – i to symbolem, którego bohater nawet nie pofatygował się, by odwiedzić własne miasto.