Austria: Tak się traktuje starszych ludzi?
W austriackiej rzeczywistości doszło do sytuacji, która trudno nazwać inaczej niż symbolicznym przykładem religijnego absurdu. Sprawa dotyczy trzech ponad 80-letnich zakonnic, które we wrześniu bieżącego roku opuściły dom opieki i wróciły do klasztoru – miejsca, w którym spędziły całe swoje życie.
Władze zakonu, po długich próbach zmuszenia seniorek do opuszczenia klasztoru, ostatecznie zaproponowały rozwiązanie nazwane „kompromisem”. W praktyce oznacza ono jednak coś zupełnie innego niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Przełożony zakonu Markus Grasl ogłosił, że siostry mogą pozostać w klasztorze na stałe. Budynek ma zostać dostosowany do ich wieku, ale jednocześnie zostanie zamknięty dla osób z zewnątrz. Oznacza to, że wszelka pomoc, którą dotąd oferowali im spontanicznie ludzie – w tym dawni uczniowie – zostaje odcięta.
Zamiast realnej opieki i wsparcia społecznego, mamy więc do czynienia z systemem, który – pod pozorem troski – zamyka starsze osoby w izolacji. Co więcej, decyzja ta została przedstawiona jako rozwiązanie korzystne i humanitarne.
Warto podkreślić, że wcześniej, dzięki zaangażowaniu ludzi spoza zakonu, klasztor – wcześniej skazany na zapomnienie – ponownie zaczął tętnić życiem. Mimo to wybrano drogę odcięcia i powrotu do surowych reguł.
Ta historia pokazuje coś więcej niż tylko lokalny problem. To przykład mechanizmu, w którym struktura instytucjonalna staje się ważniejsza niż realne dobro człowieka. A słowa takie jak „kompromis” czy „miłosierdzie” zaczynają oznaczać coś zupełnie odwrotnego niż powinny.
