Austria: trzy zakonnice kontra kościelny system opieki
W Austrii doszło do wydarzenia, które brzmi jak scenariusz filmu, a jest dokumentem realnej porażki kościelnej instytucji. Trzy zakonnice w wieku 82, 86 i 88 lat zdecydowały się uciec z domu opieki, do którego zostały wcześniej przymusowo przeniesione po likwidacji swojej wspólnoty zakonnej.
Przez większą część życia siostry Bernadetta, Regina i Rita mieszkały w klasztorze w Elsbethen pod Salzburgiem. Pracowały jako nauczycielki w szkole prowadzonej przez zakon, tworząc zamknięty, uporządkowany świat, w którym Kościół decydował nie tylko o ich powołaniu, ale i o codziennym życiu.
W 2022 roku wszystko się zmieniło. Budynek klasztoru został przejęty przez archidiecezję salzburską i opactwo Reichersberg. Wspólnota została rozwiązana, a starsze zakonnice przeniesiono do domu opieki — nie z własnej woli, lecz decyzją instytucjonalną.
I właśnie wtedy nastąpił moment buntu.
Z pomocą dawnych uczennic siostry uciekły z placówki i wróciły do zamkniętego klasztoru, który przez lata był ich domem. Jak przyznała jedna z nich:
„Przez całe życie byłam posłuszna, ale to było zbyt wiele”
— powiedziała siostra Bernadetta w rozmowie z BBC.
Ten prosty, spokojny cytat brzmi dziś jak akt oskarżenia wobec systemu, który przez dekady uczył posłuszeństwa, a nie odpowiedzialności, i który nawet na starość nie potrafił uszanować autonomii własnych członkiń.
Sprawa wywołała w Austrii szeroką debatę o tym, jak Kościół katolicki traktuje swoich seniorów, szczególnie tych, którzy całe życie poświęcili instytucji. W opinii publicznej dominuje jedno przekonanie: w tej historii Kościół nie zdał egzaminu.
Bo jeśli 88-letnia zakonnica musi uciekać, by odzyskać resztki kontroli nad własnym życiem, to trudno mówić o opiece. Bardziej pasuje słowo: zarządzanie ludźmi jak własnością.
W świecie, w którym Kościół nieustannie poucza o godności, wolności i miłości bliźniego, trzy stare kobiety musiały fizycznie uciec, by poczuć się znowu podmiotem.
I właśnie dlatego ta historia idealnie pasuje do działu „Świat Absurdów”.
Bo absurd zaczyna się tam, gdzie instytucja moralności przegrywa z elementarnym człowieczeństwem.
