Chiny: upadek mnicha Shaolin
Opat słynnego klasztoru Shaolin znalazł się w centrum poważnych oskarżeń. Chińskie władze prowadzą śledztwo w sprawie finansów i obyczajowości Shi Yongxina – człowieka, który przez lata uchodził za symbol odrodzenia tej świątyni.
Shi Yongxin wstąpił do klasztoru w 1981 roku, gdy Shaolin był w ruinie, a mnisi żyli w nędzy. Dzięki poparciu przełożonych szybko piął się w górę i w 1999 r. został oficjalnie 30. opatem. Z czasem przeobraził klasztor w nowoczesną instytucję, w której tradycja buddyjska mieszała się z bezwzględnym biznesem. Shaolin pod jego rządami stał się nie tylko centrum buddyzmu i kung-fu, lecz także globalną marką rozpoznawalną niemal wszędzie.
Dziś jednak kariera mnicha runęła. Yongxin jest podejrzewany o defraudację majątku świątyni, wieloletnie związki z kobietami oraz posiadanie nieślubnych dzieci – co jawnie narusza zasady buddyjskiej etyki. Pierwsze oskarżenia wobec niego pojawiły się już dekadę temu, lecz dopiero teraz utracił prawo do noszenia świadectwa święceń.
Cała ta historia obnaża absurd religijnych autorytetów, którzy głoszą ascetyczne ideały, a w rzeczywistości żyją w luksusie, łamią własne zasady i wykorzystują pozycję do prywatnych korzyści. Klasztor, który miał być symbolem duchowej czystości, stał się sceną dla jednego z największych skandali obyczajowo-finansowych w chińskim buddyzmie.