Haiti: gdy religia staje ponad prawem zawsze ktoś ginie
Haiti dopisało kolejny rozdział do swojej ponurej kroniki, w której religia, pieniądze i przemoc spotykają się w jednym miejscu. Ofiarą tej historii padł 56-letni adwokat, który zginął po brutalnym ataku — został wielokrotnie postrzelony w głowę przez dwóch mężczyzn poruszających się motocyklem.
Śledczy od początku wskazywali, że nie był to przypadkowy akt przemocy. Wszystko prowadziło do wydarzeń sprzed miesiąca — tragicznego wypadku drogowego, w którym zginęło trzech młodych mężczyzn. Sprawcą tamtego zdarzenia był lokalny pastor Moese Joseph, wpływowy przywódca kościoła w Ouanaminthe, a jednocześnie człowiek biznesu o szerokich koneksjach.
Śmierć młodych ludzi wywołała debatę publiczną o odpowiedzialności sprawców i prawie rodzin ofiar do odszkodowań. Zamordowany prawnik reprezentował właśnie te rodziny. W imieniu bliskich domagał się 462 tysięcy dolarów zadośćuczynienia.
Zanim doszło do morderstwa, według ustaleń policji, pastor miał podjąć szereg działań, by zneutralizować problem. Próby podważenia wiarygodności adwokata, groźby wykorzystania wpływów w środowisku prawniczym, a nawet próba przekupienia jego żony — to wszystko nie przyniosło oczekiwanego skutku. Ostatecznie miało dojść do decyzji o fizycznej eliminacji niewygodnego pełnomocnika.
Dopiero presja społeczna zmusiła władze do działania. Pastor został aresztowany, lecz sprawa bynajmniej nie została zamknięta. Część wiernych nadal uważa, że cała historia to spisek wymierzony w religię, a nie konsekwencja bardzo konkretnych czynów.
Świat Absurdów dopisuje pointę sam: tam, gdzie prawo spotyka się z amboną, a pieniądze z pistoletem, prawda bywa pierwszą ofiarą.
