Haiti: misja, która wymaga odpowiedzi
Sprawa, która wyszła na jaw na Haiti, pokazuje, jak łatwo pod hasłami pomocy i działalności misyjnej mogą kryć się dramatyczne nadużycia. Prokuratura postawiła zarzuty byłemu misjonarzowi – Jeriahowi Mastowi, dotyczące wykorzystywania nieletnich.
Z ustaleń śledczych wynika, że w trakcie swojej działalności miał on dopuszczać się czynów wobec co najmniej czterech chłopców, jednak – jak podkreślają prowadzący sprawę – rzeczywista skala może być znacznie większa. Sam oskarżony przyznał, że skrzywdził około 30 chłopców pochodzących z ubogich społeczności.
Cała sprawa wywołała ogromne poruszenie zarówno na Haiti, jak i w środowiskach organizacji humanitarnych. W odpowiedzi na ujawnione informacje rozpoczęto wewnętrzne kontrole dotyczące nadzoru nad działalnością osób wysyłanych do pracy z dziećmi.
Jednocześnie władze analizują, czy doszło do zaniedbań po stronie instytucji, które skierowały Jeriaha Masta do pracy z najmłodszymi. Chodzi o ustalenie, czy mechanizmy kontroli były niewystarczające lub ignorowane.
To kolejny przypadek, który każe zadać pytanie nie tylko o odpowiedzialność jednostki, ale także o system, który umożliwia takie sytuacje – szczególnie tam, gdzie spotykają się władza, zaufanie i bezbronne środowiska.
