Irlandia: dwa wstrząsające doniesienia o duchownych
Irlandzkie media poinformowały ostatnio o dwóch poważnych sprawach dotyczących duchownych, które wywołały duże poruszenie społeczne. Z relacji prasowych wynika, że oba przypadki stały się przedmiotem postępowań prowadzonych przez tamtejsze organy ścigania oraz sądy.
Pierwsza sprawa dotyczy byłego księdza diecezji Clogher, 71-letniego Patricka McEntee, który – jak opisują media – usłyszał wyrok 7 lat pozbawienia wolności. Artykuły prasowe relacjonują, że chodzi o wydarzenia z lat 1978–1989. Według treści podawanej przez irlandskie serwisy, sąd miał uznać, iż działał on wobec chłopców w wieku 11–17 lat w sposób, który zakwalifikowano jako poważne naruszenia o charakterze seksualnym.
W przytoczonych materiałach prasowych znajduje się wypowiedź sędziego, który podczas ogłaszania wyroku miał określić McEntee jako: „drapieżnego pedofila, który przedstawiał się jako opiekuńczy chrześcijanin, a w rzeczywistości napastował dzieci, będące pod jego opieką”.
Jak podkreślają publikacje, duchowny nie przyznał się do winy i nie wykazywał skruchy – jest to opis pochodzący wyłącznie z doniesień prasowych i dotyczy przebiegu rozprawy.
Drugie doniesienie z irlandzkiej prasy odnosi się do duchownego z Lifford, 58-letniego Edwarda Gallaghera z Orchard Park. Według informacji przekazywanych przez tamtejsze media, został on oskarżony o szereg czynów o charakterze seksualnym wobec dzieci. Śledczy, cytowani w artykułach, mówią o około 60 potencjalnych pokrzywdzonych. Zgodnie z opisami prasy, część działań miała odbywać się za pośrednictwem internetu.
Wszystkie powyższe informacje są relacją mediów i przedstawiają treść postępowań prowadzonych przez irlandskie organy ścigania.
Te dwa przypadki – niezależnie od wyniku każdego z postępowań – pokazują jedną, powtarzającą się prawidłowość: gdy w grę wchodzi instytucja o dużej władzy symbolicznej i społecznej, skandale dotyczące krzywdzenia nieletnich zawsze budzą ogromne emocje i szokują opinię publiczną.
Nie chodzi tu o ocenę winy konkretnych osób poza tym, co opisują sądy i media, lecz o refleksję nad tym, jak duże zaufanie przez dekady powierzano Kościołowi oraz jak często dochodziło do sytuacji, w których osoby sprawujące funkcje publicznego zaufania były oskarżane o najpoważniejsze formy nadużyć.
To zderzenie deklarowanej roli moralnej instytucji z realnymi doniesieniami – niezależnie od kraju – zawsze prowadzi do pytań o mechanizmy kontroli, przejrzystość i odpowiedzialność.
