Irlandia: spór o chrzest dzieci. Była prezydent uderza w praktyki Kościoła
Czy rytuał wykonywany na niemowlętach można uznać za świadomy wybór religijny? W Irlandii rozgorzała kolejna debata wokół chrztu dzieci po głośnych słowach byłej prezydent kraju, Mary McAleese. W rozmowie opublikowanej na łamach „Irish Times” była głowa państwa stwierdziła:
„Chrzest niemowląt narusza prawa dzieci i stanowi akt kontroli ze strony Kościoła”
Była prezydent, a jednocześnie prawniczka i specjalistka prawa kanonicznego, uznała również, że przyrzeczenia składane podczas chrztu oraz później odnawiane przy bierzmowaniu mają charakter całkowicie „fikcyjny”, ponieważ dotyczą osób, które nie są zdolne do świadomego podjęcia decyzji o własnym światopoglądzie.
Według Mary McAleese praktyka chrzczenia niemowląt narusza prawa człowieka i odbiera dzieciom możliwość samodzielnego określenia swojej tożsamości religijnej w przyszłości. Jej zdaniem religijna deklaracja składana za dziecko jest formą nacisku kulturowego i instytucjonalnego.
Na reakcję hierarchów kościelnych nie trzeba było długo czekać. Głos zabrał bp Alphonsus Cullinan, ordynariusz diecezji Waterford i Lismore, który w rozmowie ze stacją EWTN News bronił wielowiekowej praktyki chrztu niemowląt. Duchowny przekonywał, że zwyczaj ten funkcjonuje w chrześcijaństwie od I wieku i jest obecny w większości wyznań chrześcijańskich.
Biskup argumentował również, że rodzice codziennie podejmują za dzieci wiele decyzji dotyczących ich życia, zdrowia czy wychowania, dlatego – jego zdaniem – podobnie należy traktować także kwestie religijne. W rozmowie padły słowa:
„Gdybyśmy powiedzieli, że poczekamy, aż dziecko dorośnie, by samo podjęło taką decyzję, to jakie inne decyzje także byśmy mu odebrali? Czy na przykład nie dalibyśmy mu dobrego jedzenia? Czy nie pokazalibyśmy mu piękna ruchu i aktywności fizycznej? Czy nie zapewnilibyśmy mu odpowiedniej opieki medycznej? Czy czekalibyśmy, aż samo podejmie te decyzje?”
Cała dyskusja ponownie uruchomiła pytania o granice wpływu religii na dzieci oraz o to, czy wielowiekowa tradycja może być traktowana jako wystarczające uzasadnienie dla praktyk wykonywanych bez świadomej zgody zainteresowanych. Dla krytyków instytucji religijnych argument o „duchowym dobru dziecka” coraz częściej brzmi jak próba utrzymania wpływów i kontroli społecznej pod płaszczykiem tradycji.
