Kanada: pocałunek, który nie był błogosławieństwem
Tym razem chodzi o sprawę Janko Kolosnjajiego, duchownego kościoła greckokatolickiego, związanego z parafią St. George’s Ukrainian Catholic w Saskatoon.
70-letni kapłan dopuścił się wobec 13-letniej dziewczynki zachowania, które zakończyło się postępowaniem sądowym. Jak ustalono, miał ją przytulić, unieść jej podbródek oraz pocałować w usta, wypowiadając przy tym komentarz o jej wyglądzie.
Przed sądem duchowny próbował nadać swoim działaniom zupełnie inne znaczenie. Tłumaczył, że dziewczynka „wydawała mu się smutna i zmęczona”, a on chciał ją jedynie „pocieszyć”. Według niego sam pocałunek nie miał charakteru osobistego, lecz był aktem o podłożu religijnym – czymś, co w tradycji wschodnich kościołów (bizantyjskich) bywa określane jako „pocałunek błogosławieństwa”.
Takie wyjaśnienia nie przekonały sądu. Sędzia Lua Gibb nie dała wiary argumentacji odwołującej się do „tradycji kulturowej i religijnej” i uznała Janko Kolosnjajiego za winnego czynu skierowanego wobec osoby niepełnoletniej. W konsekwencji duchowny został skazany na osiem miesięcy pozbawienia wolności.
Sprawa z Saskatoon pokazuje, jak daleko potrafią sięgać próby usprawiedliwiania zachowań, gdy w grę wchodzi autorytet religijny. Tam, gdzie jedni widzą „pocałunek błogosławieństwa”, sąd widzi przekroczenie granic, których nie da się zamazać ani tradycją, ani religijną retoryką.
I bardzo dobrze.
