Malezja: Piątkowa modlitwa pod przymusem
W malezyjskim stanie Terengganu religijna gorliwość doczekała się nowych, zaskakujących sankcji. Lokalne władze wprowadziły przepisy, według których mężczyzna opuszczający piątkowe modlitwy bez uzasadnionej przyczyny może zostać potraktowany jak… delikwent łamiący poważne prawo. Teraz grozi za to aż 3000 ringgitów, czyli około 2585 zł, a w skrajnym przypadku nawet do dwóch lat więzienia.
Dotąd kary obejmowały tylko osoby, które nie pojawiały się na modlitwach trzy piątki z rzędu, a konsekwencje były zdecydowanie łagodniejsze – grzywna była trzy razy mniejsza i groziło najwyżej pół roku odsiadki.
Zmienione regulacje mają być egzekwowane „na podstawie raportów od społeczeństwa” oraz poprzez „patrole religijne”, które działają wspólnie z Departamentem Spraw Islamskich Terengganu. Aby nikt nie mógł udawać, że o nowych obowiązkach nie słyszał, w meczetach rozwieszono specjalne tablice informacyjne.
Absurd? Delikatnie mówiąc. Gdy religia zaczyna korzystać z narzędzi właściwych państwu, nawet modlitwa staje się obowiązkiem, a nie wyborem. A za niewłaściwą frekwencję można trafić tam, gdzie zwykle lądują przestępcy.