Meksyk: absurd religii i karteli. Gdy parafia działa pod dyktando gangsterów
Meksyk, od lat przedstawiany jako jedno z najbardziej katolickich państw świata, coraz częściej pojawia się w raportach dotyczących przemocy wobec chrześcijańskich duchownych. Według danych przedstawianych przez organizację Open Doors, sytuacja osób wierzących w tym kraju systematycznie się pogarsza, ale źródłem problemu nie są wyłącznie konflikty polityczne czy działania władz.
Jak wynika ze Światowego Indeksu Prześladowań Chrześcijan, opracowanego przez Open Doors, ogromny wpływ na życie lokalnych społeczności mają dziś kartele narkotykowe, które w wielu regionach przejęły faktyczną kontrolę nad codziennym funkcjonowaniem mieszkańców. To właśnie one mają decydować o tym, czy parafie mogą działać normalnie i na jakich warunkach.
Według opisywanych relacji duchowni bywają zmuszani do podporządkowania się zasadom narzucanym przez grupy przestępcze. W praktyce oznacza to presję, groźby oraz funkcjonowanie pod ciągłym strachem. W niektórych miejscach księża mają stawać przed dramatycznym wyborem: współpraca z przestępczym układem albo ryzyko utraty życia.
Cała sytuacja pokazuje również szerszy problem związany z państwami, w których formalna religijność społeczeństwa nie idzie w parze z realnym bezpieczeństwem czy stabilnością. Meksyk przez dekady był przedstawiany jako bastion katolicyzmu, tymczasem w wielu regionach większy wpływ od instytucji państwowych mają dziś organizacje przestępcze dysponujące pieniędzmi, bronią i własnym systemem terroru.
Szczególnie wymowny jest fragment sugerujący, że parafie mogą funkcjonować wyłącznie wtedy, gdy zaakceptują warunki stawiane przez kartele. To sytuacja pokazująca całkowite wypaczenie idei wspólnot religijnych i moralnego autorytetu instytucji kościelnych.
