Meksyk: religijny autorytet, który twierdził, że „Bóg tego chce”
Sprawa Naasóna Joaquina Garcii — lidera kontrowersyjnej wspólnoty La Luz del Mundo — ponownie ujawnia, jak fanatyczna struktura może zostać zamieniona w narzędzie brutalnych nadużyć. Śledczy ustalili, że Garcia wykorzystywał swoją pozycję duchowego przywódcy do handlu kobietami oraz tworzenia dziecięcej pornografii. Ofiarom wmawiano, że „Bóg tego chce”.
Federalna ława przysięgłych w Nowym Jorku skierowała przeciwko Garcii oraz pięciu osobom z jego otoczenia obszerny akt oskarżenia. Zarzuty obejmują wymuszenia, handel ludźmi, produkcję pornografii z udziałem nieletnich, a także wykorzystywanie samego Kościoła La Luz del Mundo jako wygodnej osłony dla przestępczej działalności. Według śledczych religijna presja była tak silna, że wierni latami bali się zgłaszać jakiekolwiek krzywdy, ponieważ powtarzano im, że „Bóg tego chce”.
Mechanizm kontroli obejmował nie tylko manipulację duchową. Członków wspólnoty uzależniano również od struktur organizacji w sferze codziennego życia — od szkół i pracy po pomoc finansową. Jak wynika z materiałów sprawy, utrata statusu w Kościele oznaczała ryzyko marginalizacji zarówno społecznej, jak i ekonomicznej. Ten system strachu i zależności dodatkowo wymuszał milczenie ofiar oraz lojalność wobec przywódcy, który deklarował boskie poparcie swoich działań.
Świat absurdów? A raczej kolejny dowód, jak łatwo religijne autorytety przekształcają się w struktury opresji — i jak długo potrafią działać bezkarnie, gdy wiernym odbiera się przestrzeń do sprzeciwu.
