Grecja: cerkiew czy narzędzie Kremla? Grecki hierarcha nie gryzł się w język
Coraz częściej nawet przedstawiciele samych instytucji religijnych zaczynają publicznie oskarżać inne odłamy własnej religii o polityczne podporządkowanie i propagandę. Tym razem mocne słowa padły w Grecji, gdzie metropolita Chalcedonu Emanuel Adamakis otwarcie uderzył w Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP).
W rozmowie dla greckiego dziennika „Kathimerini” duchowny odniósł się do głośnego komunikatu rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, zatytułowanego „Patriarcha Bartłomiej: Antychryst z Konstantynopola”. Sam fakt używania przez państwowe struktury wywiadowcze religijnego języka pokazuje, jak mocno polityka miesza się dziś z religijną narracją.
Według Emanuela Adamakisa, działania rosyjskiej strony mają bezpośredni związek z uznaniem autokefalii Kościoła w Ukrainie przez patriarchę ekumenicznego Bartłomieja I. Grecki hierarcha stwierdził, że ataki na patriarchę są czymś bezprecedensowym i mają potwierdzać pełne podporządkowanie rosyjskiej cerkwi polityce Kremla.
Duchowny określił wręcz Rosyjski Kościół Prawosławny jako „machinę propagandową Kremla”, sugerując, że granica między religią a państwową strategią polityczną praktycznie przestała istnieć.
W wywiadzie padły także słowa pokazujące narastający rozłam wewnątrz światowego prawosławia. Jak zauważył Adamakis, coraz trudniej mówić dziś o prawosławiu jako jednym wspólnym bloku religijnym. Hierarcha podsumował to słowami:
„współczesne prawosławie tworzy bowiem zróżnicowana wspólnota Kościołów, wymagająca uczciwego spojrzenia”.
Cała sytuacja pokazuje coraz bardziej absurdalny obraz współczesnych instytucji religijnych — zamiast duchowości pojawiają się oskarżenia o propagandę, wpływy geopolityczne, wojny informacyjne i polityczne interesy. Religia po raz kolejny staje się narzędziem walki o wpływy między państwami i ideologicznymi blokami.
