USA: Wojna z „zakazanymi książkami”, które obrażają Boga
W amerykańskim Kentucky znów zrobiło się gorąco — i to nie przez politykę, lecz… przez miejską bibliotekę. Pastorzowie z Shelbyville postanowili ogłosić coś, co sami nazywają „aktem obywatelskiego nieposłuszeństwa”. Brzmi poważnie? Tymczasem chodzi o… masowe wypożyczanie i przetrzymywanie książek.
Pastorzy Jerry Dorris i Tanner Cartwright razem z ewangelistą Austinem Keelerem otwarcie przyznają w lokalnej gazecie: „Wzywaliśmy chrześcijan, zarówno lokalnie, jak i w całym kraju, do przeszukania miejscowych bibliotek w poszukiwaniu książek promujących sodomię, dezorientację płciową i bunt przeciwko Bogu, a jeśli je znajdą, do wypożyczenia ich i zatrzymania w ramach aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa”.
Duchowni przygotowali nawet własną listę „zakazanych” tytułów. I tu zaczyna się prawdziwy absurd: na czarnej liście wylądowały m.in. „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina, „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya, a także „Pieśń Salomonowa” Toni Morrison.
Biblioteka hrabstwa Shelby błyskawicznie zareagowała. Nałożyła opłaty za przetrzymywanie książek i przy okazji zauważyła, że całe „zamieszanie” może przynieść odwrotny efekt — bo dotąd te rzekomo „niebezpieczne” tytuły nie cieszyły się wielkim wzięciem. Teraz za to przeżywają renesans popularności.
Jak podsumowała biblioteka: większe oburzenie niż sama treść tych książek powinno budzić to, że duchowni publicznie zachęcają wiernych… do kradzieży.
Absurd roku? W USA to dopiero rozgrzewka.