Watykan chce regulować sztuczną inteligencję. Big Tech nie kryje oburzenia
Nowa krucjata Watykanu?
W świecie, w którym rozwój sztucznej inteligencji coraz mocniej wpływa na gospodarkę, politykę i codzienne życie miliardów ludzi, do debaty postanowił wkroczyć również Watykan. Papież Leon XIV opublikował swoją pierwszą encyklikę zatytułowaną „Magnifica Humanitas”, poświęconą miejscu człowieka w epoce sztucznej inteligencji.
Liczący ponad 35 tysięcy słów dokument przedstawia wizję świata, w którym rozwój technologii powinien zostać podporządkowany określonym normom moralnym. W praktyce oznacza to wezwanie do większej kontroli nad systemami AI i ograniczenia wpływu korporacji technologicznych na przyszłość społeczeństw.
Publikacja dokumentu natychmiast wywołała burzę zarówno w środowiskach technologicznych, jak i politycznych. Spór ten pokazuje jednocześnie, że Kościół katolicki próbuje znaleźć dla siebie nową rolę w świecie, w którym jego wpływy społeczne w wielu krajach systematycznie maleją.
Watykan i Anthropic po tej samej stronie sporu
Szczególną uwagę zwróciła obecność w Watykanie Christophera Olaha, współzałożyciela firmy Anthropic, jednego z najważniejszych laboratoriów sztucznej inteligencji na świecie.
Anthropic od lat promuje model rozwoju AI oparty na większym nadzorze i bezpieczeństwie. Firma stara się przedstawiać siebie jako alternatywę zarówno dla zwolenników całkowitej deregulacji technologii, jak i dla tych, którzy chcieliby całkowicie zatrzymać jej rozwój.
Wielu obserwatorów zauważyło, że przesłanie encykliki Leona XIV jest zaskakująco zbieżne z argumentami prezentowanymi przez Anthropic.
Sam papież napisał:
„Technologia nigdy nie jest neutralna, bo przejmuje cechy tych, którzy ją tworzą, finansują, regulują i używają”.
To stanowisko wpisuje się w szerszą narrację o konieczności kontrolowania rozwoju AI przez instytucje polityczne i społeczne.
Religia wkracza do wojny o sztuczną inteligencję
Publikując encyklikę, Leon XIV wszedł bezpośrednio w jeden z najważniejszych konfliktów politycznych współczesnych Stanów Zjednoczonych.
Dla części środowisk religijnych sztuczna inteligencja stała się nowym polem walki ideologicznej. Coraz więcej duchownych i organizacji wyznaniowych domaga się ograniczeń dla technologii, argumentując, że może ona zagrozić człowiekowi, społeczeństwu lub nawet samemu porządkowi moralnemu.
Problem polega jednak na tym, że instytucje religijne przez stulecia próbowały kontrolować rozwój wiedzy, nauki i nowych idei. Dzisiaj, gdy ich autorytet społeczny jest znacznie słabszy niż w przeszłości, część hierarchów próbuje odzyskać wpływy poprzez udział w debatach dotyczących technologii przyszłości.
Microsoft popiera debatę, technolodzy odpowiadają ostrą krytyką
Nie wszyscy przedstawiciele branży technologicznej odrzucili papieskie stanowisko.
Brad Smith, prezes i wiceprzewodniczący Microsoftu, stwierdził, że religie przypominają o konieczności stawiania człowieka w centrum rozwoju technologii.
Jednak wielu wpływowych przedstawicieli sektora AI zareagowało znacznie bardziej krytycznie.
Dean Ball, analityk Foundation for American Innovation i były doradca administracji Donalda Trumpa, określił encyklikę jako dokument polityczny wspierający technokratyczne regulacje.
Jeszcze ostrzej reagowali przedstawiciele konserwatywnej części Doliny Krzemowej, którzy od lat sprzeciwiają się próbom ograniczania rozwoju sztucznej inteligencji.
Peter Thiel i religia technologicznego zbawienia
Jedną z najbardziej wpływowych postaci tego środowiska pozostaje miliarder Peter Thiel.
W trakcie swoich wystąpień w Rzymie miał sugerować, że największym zagrożeniem dla cywilizacji nie jest rozwój AI, lecz próby zatrzymania postępu technologicznego.
To pokazuje niezwykły paradoks współczesności. Przez stulecia religie przedstawiały siebie jako źródło odpowiedzi na najważniejsze pytania egzystencjalne. Dziś część technologicznych elit zaczyna traktować sztuczną inteligencję niemal jak nową drogę do zbawienia ludzkości.
W odpowiedzi watykański doradca ds. AI, brat Paolo Benanti, opublikował głośny esej zatytułowany:
„The American Heresy: Should We Burn Peter Thiel?”
Sam tytuł pokazuje skalę napięcia między religijnymi i technologicznymi wizjami przyszłości.
J. D. Vance między Watykanem a Doliną Krzemową
Szczególnie trudnej sytuacji znalazł się amerykański wiceprezydent J. D. Vance.
Jako jeden z najbardziej znanych polityków związanych zarówno z katolicyzmem, jak i środowiskiem technologicznym, musi lawirować pomiędzy sprzecznymi oczekiwaniami.
Z jednej strony wspiera politykę Donalda Trumpa, która zakłada ograniczoną ingerencję państwa w rozwój AI. Z drugiej strony nie może całkowicie ignorować stanowiska Kościoła katolickiego.
Christopher Hale zwrócił uwagę, że Vance próbuje jednocześnie zdobyć poparcie religijnej prawicy i technologicznych elit, co może okazać się politycznie niewykonalne.
Czy Kościół odzyska wpływy dzięki AI?
Publikacja encykliki pokazała coś jeszcze bardziej interesującego.
Po latach utraty znaczenia w debatach publicznych Kościół próbuje odnaleźć nowe pole działania. Tym razem nie chodzi o kwestie seksualności, małżeństwa czy aborcji, lecz o sztuczną inteligencję.
Dla wielu hierarchów może to być szansa na odzyskanie pozycji moralnego arbitra.
Krytycy zwracają jednak uwagę, że instytucja, która sama przez wieki broniła dogmatów i zwalczała niewygodne idee, ma ograniczoną wiarygodność jako strażnik postępu technologicznego.
Wojna o przyszłość dopiero się zaczyna
Spór wokół encykliki pokazuje, że sztuczna inteligencja staje się jednym z najważniejszych tematów politycznych XXI wieku.
W debacie pojawiają się politycy, korporacje technologiczne, wojskowi, filozofowie, naukowcy i przywódcy religijni.
Wśród uczestników znajdują się m.in. David Sacks, Michael Toscano, Mark Beall, Stephen Schneck, Anna Rowlands, Jon Stokes, Paul Scherz, Charles Camosy, a także przedstawiciele firm takich jak Anthropic, Microsoft i Anduril.
Na razie nie wiadomo, czy głos Watykanu wpłynie na kierunek rozwoju sztucznej inteligencji. Pewne jest jednak, że religijne autorytety nie chcą pozostawać biernymi obserwatorami technologicznej rewolucji.
Pytanie brzmi, czy przyszłość ludzkości powinna być kształtowana przez naukę, demokratyczną debatę i transparentne instytucje, czy też przez organizacje religijne odwołujące się do nadprzyrodzonego autorytetu.
Historia pokazuje, że gdy instytucje wyznaniowe próbowały narzucać kierunek rozwoju wiedzy i nauki, kończyło się to częściej hamowaniem postępu niż jego wspieraniem. Dzisiejsza debata o sztucznej inteligencji może być kolejnym rozdziałem tego wielowiekowego sporu.
