Antyteizm.pl - desktop banner Antyteizm.pl - mobile banner

Z cyklu absurdów TV Republika: Porządek według Gójskiej, czyli jak chaos staje się dogmatem

W programie „W Punkt” Katarzyny Gójskiej, wyemitowanym na antenie TV Republika, padły słowa, które nie powinny przejść bez komentarza. Goście programu – reprezentanci partii rządzącej i sojuszniczych środowisk – rozprawiali z oburzeniem o „skandalicznych działaniach Adama Bodnara”, o „gróźbach pod adresem marszałka Hołowni” oraz o rzekomej próbie podważania legalności wyborów przez Donalda Tuska i jego środowisko. Choć treść dyskusji może wydawać się na pierwszy rzut oka typowo polityczna, to warto spojrzeć głębiej – pod powierzchnię publicystycznej piany kryje się bowiem dobrze znany autorytarny schemat, który z roku na rok przybiera coraz bardziej religijną formę.

Władza zostaje tu przedstawiona jako coś absolutnego, niepodważalnego, wręcz świętego. Głos władzy nie podlega debacie – jego nie wolno kontestować, a każda próba krytyki traktowana jest jak „atak”, „destabilizacja” lub „zagrożenie dla państwa”. Zgromadzenie Narodowe, którego celem jest przyjęcie przysięgi od prezydenta elekta Karola Nawrockiego, przedstawiane jest niczym msza inaugurująca nową epokę — akt liturgiczny, który musi się odbyć, bez względu na wątpliwości, bez względu na zastrzeżenia prawne, bez względu na publikację lub jej brak w Monitorze Polskim.

Prowadząca program oraz zaproszeni komentatorzy nie dążą do wyjaśnienia czegokolwiek. Ich celem nie jest poszukiwanie prawdy czy refleksja nad ewentualnymi nieprawidłowościami – celem jest spacyfikowanie debaty publicznej. Opozycja, która pyta, domaga się transparentności lub jawności działań państwowych, zostaje zredukowana do roli wichrzycieli. Ich argumenty nie są rozważane, tylko klasyfikowane jako element „strategii destabilizacji”. W ten sposób każde pytanie staje się zagrożeniem, a każda krytyka aktem „braku szacunku dla państwa”.

Ten język nie jest przypadkowy. To język autorytaryzmu, który nie potrzebuje już otwartej przemocy ani cenzury – wystarczy mu mechaniczne powielanie przekazów i rytualne potępianie „wrogów”. Powtarzalność sformułowań w artykule publikowanym przez portal TV Republika nie jest przeoczeniem redakcyjnym – to technika propagandowa. Im więcej razy przeczytasz, że działania Bodnara są „skandaliczne”, a Tusk destabilizuje państwo, tym bardziej ma się to stać twoją prawdą.

Władza przedstawiona w ten sposób zaczyna przypominać strukturę religijną. Mamy sakrament (zaprzysiężenie), heretyków (opozycja), kapłanów (komentatorzy Republiki), dogmat (legalność bez publikacji) i świętych (władza wybrana „wolą ludu”). Nie ma tu miejsca na świecki rozum, na debatę parlamentarną, na konstytucyjne procedury. Jest tylko jedna linia – linia ortodoksji władzy, którą należy wyznawać bezwarunkowo.

Taka atmosfera to duszne pole dla demokracji. Państwo nie jest sakrum. Parlament nie jest ołtarzem. Legalność wyborów nie jest tajemnicą wiary, lecz rezultatem konkretnych działań instytucji państwowych, które muszą być przejrzyste, kontrolowane i podlegające krytyce. A każdy obywatel ma prawo do wątpliwości, sprzeciwu i dociekania – to nie grzech, to fundament demokracji.

Dlatego, gdy media zamieniają się w kaplice, a komentatorzy w kaznodziejów – trzeba jasno powiedzieć: Polska nie potrzebuje religii władzy. Polska potrzebuje wolnej debaty, rozumu i świeckości.

Nie ma już znaczenia, co mówi prawo czy konstytucja. Liczy się jedynie lojalność wobec „prawdy objawionej” przez media władzy. A ta prawda nie znosi niuansów, logiki ani faktów. Ma być bezdyskusyjna, jedyna i wieczna – jak dogmat religijny. W ten sposób media stają się kapłanami nowej politycznej religii.

źródło: radiotvrepublika.pl


© 2026 Antyteizm.pl Motyw WordPress, autor: Kadence WP  |  Polityka prywatności